Kolejny, piąty odcinek naszego cyklu. Od dawna jesteśmy pod wrażeniem pracy, jaką wykonuje jeszcze jedno miejsce z BB w nazwie –  redakcjaBB. Młodzi ludzie w wieku 14-25 lat przelewają na papier magazynu i na strony portalu redakcjaBB swoje przemyślenia i obserwacje, również te związane z Bielskiem-Białą. Projekt redakcjaBB przyciąga błyskotliwych, młodych autorów, których zadaniem jest znajdowanie oryginalnych osób i inspirujących wydarzeń kulturowych, o których warto mówić i pisać. W Bielsku-Białej od lat brakuje miejsc, tętniących niezależną, młodą kulturą, miejsc które przyciągałyby kreatywne osoby i siały konieczny dla rozwoju miasta ferment. Publikując teksty zespołu redakcjaBB, chcemy powiększyć grono ich odbiorców. A przy okazji, cieszymy się, że tak dobre artykuły wzbogacą strony naszego portalu 🙂

 

Moi znajomi okazali zdziwienie, kiedy pokazałem im zdjęcie zrobione na stacji kosmicznej. Większość osób nie wie, że w Sopotni Wielkiej znajduje się obiekt umożliwiający wykonywanie specjalnych misji jako załoga YSS.

Zaplanowaliśmy weekendowy wyjazd do Sopotni Wielkiej, wsi w powiecie żywieckim ze wszystkich stron otoczonej górami. Kiedy moi znajomi usłyszeli, że odwiedzimy stację kosmiczną, myśleli, że żartuję. Nigdy wcześniej nie brałem udziału w misjach na orbicie, toteż nie do końca wiedziałem, na czym to wszystko dokładnie polega. Z zasłyszanych informacji niewiele umiałem powtórzyć, żeby wytłumaczyć znajomym, co właściwie się z nami stanie.

Kiedy weszliśmy do budynku, w którym znajdowała się stacja kosmiczna, przywitał nas Piotr Nawalkowski, inicjator przedsięwzięcia i prezes Stowarzyszenia POLARIS-OPP. Wyjaśnił nam, skąd wzięła się stacja i jaki jest plan działania: czekała na nas główna atrakcja – symulacje misji kosmicznych, a oprócz tego krótka prezentacja o meteorytach, wykład o historii stacji w Sopotni, prezentacja makiety Sopotni Wielkiej w 2050 roku oraz prelekcja o gwiazdach, także w kontekście zjawiska „light pollution” (zanieczyszczenia nieba światłem).

YSS

Youth Space Station to imitacja wnętrza International Space Station wykonana przez młodych mieszkańców Sopotni Wielkiej. Jest to efekt działań projektu z 2007 roku, którego celem było zaktywizowanie młodzieży – dzisiaj każdy z nas może sprawdzić się, jako członek ekipy kosmicznej.

Na początku spośród załogi musieliśmy wybrać cztery osoby: kapitana, jego zastępcę, naukowca i technika, które ubrały się w pomarańczowe skafandry, imitujące prawdziwy kombinezon NASA. Są one niezbędne, ponieważ na pokładzie statku działa bazujący na kolorze system czujników – wyłapuje kolor pomarańczowy i dzięki temu wie, gdzie znajdują się postaci. Jest to niezbędne przy niektórych misjach.

Obecnie system sterowania losuje zawsze na początku trzy z dziewięciu dostępnych scenariuszy misji. Nam przytrafiły się wersje, w których część zadań dotyczyła jedynie wybranych osób: niektóre czynności skupiały się na odpowiedzialności jednej osoby, reszta obserwowała i pomagała, ale nie brakowało również działań angażujących całą załogę.

Do wnętrza stacji weszliśmy przez nieduży właz. Zostaliśmy ostrzeżeni, żeby nie wskakiwać „na szczupaka”, ponieważ mimo potęgi wyobraźni, wciąż znajdujemy się na Ziemi i obowiązuje nas grawitacja. Krótkie przyuczenie, komputery włączone i startujemy.

Misje kosmiczne

Pierwsze zadanie: ustawić stację pod odpowiednim kątem do Ziemi. Kapitan wpisuje odpowiednie komendy, w czym pomaga mu zastępca. Reszta załogi również próbuje ułatwić misję, a w międzyczasie ogląda stację, w której się znaleźliśmy, a także zdobiące ścianę zdjęcia i opisy.

Głośne dźwięki, ciekawe dekoracje ścian i dobrze wystylizowane wnętrze spowodowały, że naprawdę dobrze się bawiliśmy.

Jednak mimo trudów, zadanie się nie powiodło – nie zmieściliśmy się w czasie dwóch minut – przygrzaliśmy stację w atmosferze. Na szczęście była to tylko imitacja i, mimo że to zadanie zakończyło się małym niepowodzeniem, mogliśmy podejść do kolejnej misji.

Na naszą stację przyleciał statek ATV, któremu musieliśmy pomóc „zaparkować”. Wybrana przez kapitana osoba z załogi zajęła miejsce na specjalnym fotelu i za pomocą joysticka musiała pomóc zacumować pojazd, niestety ręcznie z uwagi na awarię systemu automatycznego dokowania – jeżeli statek nie zostanie odpowiednio umieszczony, uszkodzi się. Zadanie szło naprawdę nieźle, szybko ogarnęliśmy, o co chodzi, i entuzjastycznie wspieraliśmy naszego kolegę sterującego pojazdem kosmicznym.

Wszystko poszłoby idealnie, gdyby w ostatnim momencie statek się nie przesunął, czego skutkiem niestety było zderzenie ze stacją.

Pojawiły się efekty specjalne imitujące to zjawisko, które wywołały wśród całej załogi wybuch śmiechu, pomimo faktu, iż już drugie zadanie zakończyło się niepowodzeniem. Ale co tam… czekała na nas kolejna misja pokładowa.

Oglądaliśmy właśnie okazy meteorytów (które udało nam się prawidłowo zidentyfikować), kiedy to w pokładowej rurze utylizacyjnej, zaczęło niebezpiecznie podnosić się ciśnienie! Kapitan i zastępca zaczęli działać zgodnie z instrukcjami, jednak i tym razem zabrakło nam czasu i nie udało się zażegnać problemu. Doprowadziło to do wystrzelenia wszystkich odpadów ze zbiornika na pokład… Zadaniem naukowca (to akurat się nam udało!) było pozbieranie ich i wrzucenie z powrotem do imitacji specjalnej rury.

Nasz wynik za wszystkie trzy zadania wynosił 69%. Myśleliśmy, że będzie gorzej, zważywszy na to, że praktycznie żadna misja nie wyszła tak, jak powinna. Nie możemy jednak zapominać, że w większości tych zadań radzą sobie dzieci, a my jesteśmy studentami uczelni technicznej…

Po wszystkim dano nam czas na sesję fotograficzną, reszta załogi mogła założyć kombinezony, a nasz przewodnik chętnie pstrykał foteczki – tak, żebyśmy zmieścili się na nich wszyscy.

Powrót na ziemię

Wyjście ze stacji stanowiło pewien szok: człowiek wracał z kosmosu na polską wieś, o czym szybko miał okazję zapomnieć, bo znowu się przenosił – tym razem w przyszłość – do Sopotni Wielkiej w 2050 roku.

Makieta Sopotni w przyszłości to kolejny projekt lokalnej młodzieży. Jest to wyobrażenie zmian miejscowości, jakie nastąpią w nadchodzących latach. Dokładność wykonania nie pozostawia zastrzeżeń. Można sprawdzić swoją zręczność poprzez zabawy, np. w „kto pierwszy znajdzie wszystkie psy na makiecie”.

Do ciekawych elementów wycieczki zaliczyć należy także krótką prezentację o meteorytach, ubarwioną anegdotkami o ich odnajdywaniu oraz prelekcję o widoczności nieba. Mało osób wie, że w 2011 roku w Sopotni Wielkiej utworzono pierwszy w Polsce Obszar Ochrony Ciemnego Nieba. We wsi zamontowano specjalne latarnie, które emitują mniej zbędnego światła, dzięki czemu nad Sopotnią widać znacznie więcej gwiazd niż w innych miejscowościach. Jest to więc idealne miejsce do podziwiania nocnego nieba.

Ciekawostki

Podczas wizyty dowiedzieliśmy się wielu ciekawych faktów, m.in. tego, że „pierwszą gwiazdką” na tegorocznej wigilii będzie Wenus, natomiast pierwszą prawdziwą gwiazdą – Syriusz z gwiazdozbioru Wielkiego Psa. Inną ciekawostką było to, że YSS odwiedził kiedyś astronauta z NASA – George Zamka. Co również nas zaskoczyło to fakt, że część obiektów widocznych z Ziemi, które wydają nam się spadającymi gwiazdami, to wyrzucane ze statków czy stacji kosmicznych śmieci, spalające się w atmosferze ziemskiej.

W stacji kosmicznej organizowane jest naprawdę wiele różnych eventów, o czym przeczytać można na stronie Stowarzyszenia pod adresem polaris.org.pl. Znajduje się tam również harmonogram zwiedzania dla indywidualnych osób oraz informacje o ciekawych wydarzeniach w miejscowości.

fot. Mikołaj Szupina

Jako ciekawostkę warto również dodać, że w Sopotni Wielkiej znajduje się największy w Beskidach wodospad, który mierzy aż dziesięć metrów wysokości. Jeden z naszych kolegów wpadł do niego, co dodało humorystycznego akcentu całej wyprawie. Na szczęście nikomu nic się nie stało, a wam, podczas odwiedzin Sopotni, radzę uważać!

Strona o Stacji Kosmicznej YSS: yss.polaris.org.pl

Tekst: Kajetan Woznikowski
Korekta: Justyna Fołta
Zdjęcie:  Piotr Nawalkowski

Zdjęcie u góry: polaris.org.pl

Komentarze