Nastroje przed meczem były wyjątkowe dobre. Było to widać po frekwencji. Udało się sprzedać aż 11621 wejściówek.

W 24. minucie, po podaniu Łukasza Hanzla, Paweł Oleksy strzelił głową pierwszego gola w meczu. Już 7. minut później Dawid Plizga niespodziewanie wyrównał wynik, zakańczając pierwsza połowę. Druga połowa to nieudane akcje obu drużyn. W końcowej minucie meczu Podbeskidzie miało sporą szansę na gola, ale to Katowiczanie strzelili bramkę na kilka sekund przed gwizdkiem sędziego.

Trener Adam Nocoń mówił po meczu: – jakbym miał ocenić mecz to uważam, że w pierwszej połowie byliśmy zespołem gorszym od GKS-u, graliśmy za mało agresywnie. Jeśli chodzi o drugą połowę to na pewno zagraliśmy nieźle, była już większa agresja, większa szansa była na to, żebyśmy strzelili bramkę niż stracili. Myślę, że był to mecz na remis i nie wolno nam było przegrać tego meczu, w takich okoliczności, że mieliśmy sytuację stuprocentową, a tracimy bramkę w 93 minucie, a można było temu zapobiec. Taka jest piłka, że trzeba grać do końca i czasem mimo wszystko szanować remis. 

Podbeskidzie – GKS Katowice 1:2 (1:1)

Bramki: 24′ Oleksy – 31′ Plizga, 90′ Błąd

żółte kartki: Hanzel – Frańczak

TSP: Fabisiak – Oleksy (46′ Sierczyński), Wiktorski, Malec, Moskwik – Hanzel, Rakowski – Kozak (83′ Sobczak), Iliev, Sierpina – Sabala (66′ Tomczyk)

GKS: Nowak – Frańczak, Midzierski, Kamiński, Mączyński, Cerimagić (79′ Prokić), Mandrysz (69′ Skrzecz), Plizga (79′ Foszmańczyk), Sulek, Błąd – Kędziora

Tomasz Wawak

Foto: TSP

Komentarze