Dlaczego Bielsko-Biała, a nie Hollywood?



Dzisiaj trzeci odcinek naszego cyklu. Od dawna jesteśmy pod wrażeniem pracy, jaką wykonuje jeszcze jedno miejsce z BB w nazwie –  redakcjaBB. Młodzi ludzie w wieku 14-25 lat przelewają na papier magazynu i na strony portalu redakcjaBB swoje przemyślenia i obserwacje, również te związane z Bielskiem-Białą. Projekt redakcjaBB przyciąga błyskotliwych, młodych autorów, których zadaniem jest znajdowanie oryginalnych osób i inspirujących wydarzeń kulturowych, o których warto mówić i pisać. W Bielsku-Białej od lat brakuje miejsc, tętniących niezależną, młodą kulturą, miejsc które przyciągałyby kreatywne osoby i siały konieczny dla rozwoju miasta ferment. Publikując teksty zespołu redakcjaBB, chcemy powiększyć grono ich odbiorców. A przy okazji, cieszymy się, że tak dobre artykuły wzbogacą strony naszego portalu 🙂

 

W bielskim teatrze charakteryzuje aktorów i statystów od 53 lat. Poświęca temu każdą wolną chwilę i spędza tam niezliczoną ilość godzin. Mowa o charakteryzatorce Teatru Polskiego – Marii Dyczek.

Kto może zostać charakteryzatorem?

– Dzisiaj modny jest zawód wizażysty, jednak w teatrze nie wystarczy zajmować się jedynie tą dziedziną. Podstawą jest fryzjerstwo damsko-męskie, trzeba umieć uczesać, obciąć włosy zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Fryzjerstwo teatralne różni się diametralnie od tego powszechnego. Trzeba umieć uczesać aktora pod dany spektakl, a to się równa z fryzurą charakterystyczną dla danej epoki. Jeżeli młody fryzjer szkoli się w tym kierunku, najpierw musi bacznie obserwować pracę charakteryzatora. Obserwując pracę innych, uczy się, zdobywa wiedzę i umiejętności. Nie ma żadnych specjalnych szkół dla charakteryzatorów, nigdy nie było. Są prywatne kursy tygodniowe w Warszawie, jednak tam nie sposób zdobyć głębszej wiedzy, trzeba ukończyć fryzjerstwo.

Czy czuje Pani, że widzowie teatru doceniają pracę włożoną w charakteryzację aktora?

– Trudno powiedzieć. Kiedy aktor wychodzi na scenę, widz zwraca uwagę na to, jak bardzo jest zmieniony, jakie metamorfozy przechodzi ze sztuki na sztukę. Nieraz w trakcie spektaklu trzeba zrobić konkretną modyfikację w makijażu czy stroju, więc widz odbiera to całościowo. Moim zdaniem widownia w większym stopniu zwraca uwagę na kostium, a nie na makijaż. Mimo to charakteryzacja musi współgrać z kostiumem. Bardzo rzadko spotykam się, by ktoś chwalił samą charakteryzację, zwykle mówi się o kostiumie.

Co jest dla pani najtrudniejsze, najbardziej nietypowe w charakteryzacji?

– Zawsze na początku dostaję projekt od scenografa. Mam czas na zastanowienie się nad sposobem przeprowadzenia charakteryzacji, ustalenia ze scenografem, aktorem i reżyserem. Bardzo trudną rzeczą dla mnie do zrobienia jest łysina. Dawniej w tym celu trzeba było zrobić odlew głowy, co było nie tyle trudne dla nas, co niebezpieczne dla aktora, ponieważ jego głowa zamykana była w skrzyni z gipsem. Nie potrafię powiedzieć, co jest dla mnie najtrudniejsze. Cenię każde nowe wyzwanie, wszystko jest dla mnie przyjemne.

 

A co jest najważniejsze?

– Przede wszystkim bardzo ważna jest dyscyplina i organizacja. Chaos nie może się zdarzyć, charakteryzacja łączy w sobie fryzurę lub perukę, makijaż, strój. Każdy ma swój czas, wie, o której godzinie ma się pojawić. Oprócz tego w czasie spektaklu mogą występować zmiany w makijażu czy stroju. Są to bardzo szybkie przemiany, więc biegniemy do garderoby lub za kulisy.

Dlaczego Bielsko- Biała, a nie Kraków, Wrocław, Warszawa… Hollywood?

– Zaczęłam pracować w teatrze w 1963 roku. Moim nauczycielem był świętej pamięci, znany w całym kraju Ryszard Paluch. W bielskiej pracowni robiliśmy peruki dla praktycznie wszystkich teatrów w Polsce. Bielsko- Biała jest moim miastem, jestem z nim bardzo mocno związana.

Ile czasu potrzeba na to, by zostać charakteryzatorem?

– Wszystko zależy od osoby, szybkości wdrażania teorii w praktykę. Po ukończeniu szkoły fryzjerskiej dana osoba uczy się pod okiem profesjonalisty. Bierze udział w premierach pod okiem scenografa i po kilku lub kilkunastu sztukach jest gotowa, by podjąć pracę.

Czy Bielsko-Biała to dobry rynek do rozwijania się tego zawodu?

– Myślę, że tak, jednak zawód ten jest już wymierającym, ponieważ nie interesuje młodzieży. To bardzo smutne, bo to bardzo żmudna profesja, która wymaga wiele cierpliwości i precyzji.

A jeśli chodzi o teorię…?

Istnieją książki i poradniki o perukarstwie teatralnym i charakteryzacji, jednak nie jestem zwolenniczką działania według tych metod.

 

Co jest najprzyjemniejsze w tej pracy?

– Jestem bardzo szczęśliwa, gdy „zrobię” postać, aktor staje przed lustrem i jest zachwycony, podoba się sobie, czuje się komfortowo, a to jest najważniejsze. Lubię też to, że z aktorami mam stały kontakt, przychodzą na przymiarki, próby, przesłuchania, więc cały czas spędzamy wspólnie. Jestem zadowolona z mojego zawodu, uważam, że jest on piękny, i mimo że spędzam w pracy niezliczoną ilość godzin, to kocham to robić.

Ile zajmuje ręczne wytkanie peruki?

– To około stu godzin. W zależności od długości włosów czas się wydłuża. Zaczyna się od przygotowania włosia i szycia szpanowania, czyli specjalnej monturki, na której tkamy szydełkiem perukarskim włosy. Następnie robi się przymiarki do głowy, sprawdza się, czy wszystko prawidłowo dolega. Zajmuje to mnóstwo czasu i wymaga precyzji.

Jaki kosmetyk jest najważniejszy w charakteryzacji, bez którego nie może się ona odbyć?

– Każdy kosmetyk ma wielkie znaczenie, jednak najważniejsze są pudry i podkłady. Bez nich nie ma odpowiedniej bazy, by móc posługiwać się kolejnymi kosmetykami. Stawiamy na jakość, więc pudry i podkłady kupujemy te charakteryzatorskie z górnej półki.

Jakie wpadki mogą się zdarzyć na scenie?

– Nie ma i nie było jakichś ogromnych wpadek. Wielokrotnie zdarzało się, że aktorkom odklejały się sztuczne rzęsy, mężczyznom baki, broda czy wąsy. W tej sytuacji inspicjent woła nas do podklejenia za kulisy lub do garderoby.

Tekst: Ola Drwal

Korekta: Justyna Fołta
Zdjęcia: Wojtek Przewoźnik

 

Komentarze