W poniedziałek 20 listopada spod Gemini Parku wyruszyła kolumna legendarnych polskich Fiatów 126p. Na jej czele jechał słynny już „Biały, Bielsko-Biały” czyli maluch sprezentowany hollywoodzkiemu aktorowi przez organizatorów akcji „Bielsko-Biała dla Toma Hansa” oraz samych bielszczan. Swoją podróż zakończy w mieście aniołów Los Angeles, gdzie odbierze go odtwórca Forresta Gumpa. 

Około godziny 13:00 Monika Jaskólska, inicjatorka i organizatorka akcji „Bielsko-Biała dla Toma Hanksa”, wyjechała Fiatem sprzed Gemini Parku. Za nią swym maluchem pojechał Rafał Sonik oraz kilka egzemplarzy Fiata 126p, prowadzonych przez prywatnych właścicieli i pasjonatów najsłynniejszego polskiego auta. Jaskólska i Sonik udali się do rogatek miasta – do firmy Carlex Design, która zaprojektowała i wykonała wnętrze białego malucha. Stamtąd auto ma zostać przetransportowane do Warszawy.

Do czwartku 23 listopada Lotnisko Chopina będzie gościło Fiata dla Toma Hanksa. Maluch promować będzie akcję pomocy dla Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej „Nie wypada nie pomagać”, a dzięki skarbonce umieszczonej na przyczepce do malucha, gromadził będzie dodatkowe środki na charytatywny cel. Maluch pokona ponad 10 tysięcy kilometrów na pokładzie Boeinga 787 Dreamliner, na trasie Warszawa – Los Angeles. 29 lub 30 listopada trafi w ręce nowego właściciela.

Maluch jest biały, bo pochodzi z Bielska- Białej. – Ale jest jeszcze jeden powód – mówi Monika Jaskólska. – W papierach auta znaleźliśmy informację, że kiedy w 1974 roku zjeżdżał z linii produkcyjnej w Bielsku-Białej, to miał właśnie barwę białą. Tak więc teraz powrócił do swego prawdziwego koloru – opowiada Jaskólska.

Dziennikarze pytali o wizytę Toma Hanksa w stolicy Podbeskidzia. – Ma bardzo napięty kalendarz, więc musimy trochę jeszcze poczekać. Ale będzie na 100 procent w przyszłym roku. Myślę, że zabiorę go na wycieczkę po naszym mieście, żeby mógł zobaczyć Bielsko-Białą oczami jego mieszkańca – deklaruje Jaskólska.

O akcji opowiadał też Rafał Sonik.  – Mimo, że o pomyśle dowiedziałem się w czasie Rajdu Dakar, a więc w najmniej dogodnym dla mnie momencie, to jednak od razu powiedziałem: „tak, wchodzimy w to”.  Maluch to historia naszych wspomnień i marzeń – to pierwsze chwile za kierownicą, wycieczki na stację benzynową – z talonem lub bez, za to z nadzieją, że ktoś się zlituje i jednak uda się zatankować. To także pierwsze wyprawy zagraniczne, z przyczepką lub nawet przyczepą kempingową. Malucha miałem ja, miała moja dziewczyna, miał mój tata. A kto nie miał, ten marzył o tym, by go mieć. Jest synonimem zrywu do wolności i pędu ku nowym technologiom tamtego okresu. Fiacikiem można było jechać na handel zagranicą. To właśnie dzięki maluchowi wiele osób rozwinęło swe pierwsze biznesy – opowiadał Sonik.

Cały czas zbierane są fundusze dla Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej. Na razie dzięki akcji przekazano szpitalowi łóżka. Następny w kolejności będzie zakup wyposażenia sal na oddziale dziecięcym.

O akcji pisaliśmy też w artykule „Maluch jedzie do Toma Hanksa„.

Tekst i zdjęcia: Tomasz Wawak

Komentarze