Rozmowa ze śpiewakiem Piotrem Beczałą

– Jaki wpływ na rozwój Pana talentu miała Anna Szostak-Myrczek, dyrygentka czechowickiego zespołu „Madrygaliści”, w którym Pan występował?

– Przede wszystkim to za jej wstawiennictwem pojawiłem się na egzaminach wstępnych do Akademii Muzycznej w Katowicach. To był jej pomysł, że przystąpiłem do tych egzaminów. Jestem jej za to wdzięczny. „Madrygaliści” to był bardzo dobry zespół. Dał wielu kolegom możliwość rozwoju talentu. Wielu innych „Madrygalistów” jest teraz w Zespole Śpiewaków Miasta Katowic Camerata Silesia. Ich kariery muszę jednak obserwować z dystansu, bo ciągle jestem w rozjazdach.

– Nie zapomniał Pan zatem o Czechowicach-Dziedzicach.

– Absolutnie. Tu mieszkają moi rodzice, teściowie, cała rodzina. Jestem związany z regionem.

– W Czechowicach-Dziedzicach urodziło się wielu wybitnych ludzi muzyki. Wystarczy wymienić Witolda Szalonka, Józefa Świdra, rodziny Krzanowskich, Myrczków czy Beczałów (bo przecież Pana małżonka Katarzyna z d. Bąk jest niezwykle utalentowaną sopranistką). To swego rodzaju genius loci. Czy zastanawiał się Pan, skąd wzięło się w Czechowicach-Dziedzicach tylu ludzi obdarzonych muzycznymi uzdolnieniami?

– To pytanie do genetyka. Ja mogę tylko podziękować mamie i tacie.

– Dlaczego Pańska małżonka zrezygnowała z kariery wokalnej. Jest obdarzona wielkim talentem.

–  Zrezygnowała, choć wróżono jej wielką karierę. Zdecydowała, że we dwójkę nie zrobimy takiej kariery, jaką może zrobić jedno z nas. Bardzo mi pomaga.

– Dlaczego w czasie studiów przeniósł się Pan do klasy prof. Jana Ballarina?

– Przeniosłem się na drugim roku studiów, gdyż odczuwałem potrzebę pracy z tenorem. Chciałem pracować z kimś o pokrewnym głosie, a nie uniwersalizować teorię śpiewu. Do końca nie wiem, czy to jest dobre, ale u moich studentów także obserwuję podobne tendencje. Chcą pracować z pokrewnym głosem. Współpraca z profesorem Ballarinem nie polegała jednak tylko na kontaktach ze śpiewakiem. Pan profesor jest obdarzony niezwykłą osobistą kulturą. To właśnie u niego bardzo cenię. Niestety kultura bycia w XXI w. schodzi na plan dalszy, a powinna być dużo bardziej ceniona.

– Czy Pan może w dalszym ciągu rozwijać jeszcze swój talent?

– Śpiew to przede wszystkim ciężka praca. Kiedyś, gdy starsi koledzy twierdzili, że dopiero po 35 latach pracy mogą mówić, że się rozwijają, myślałem, że to żart…

Rozmawiał Jan Picheta

 

Były przewodniczący Parlamentu Europejskiego i premier Jerzy Buzek honoruje Piotra Beczałę Kryształowym Laurem z Diamentem – nagrodą działaczy samorządu gospodarczego z Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach. Fot. materiały prasowe www.laury.rig.katowice.pl.

Piotr Beczała – wybitny tenor liryczny. 28 grudnia skończył 50 lat. Urodził się w Czechowicach-Dziedzicach. Był absolwentem SP nr 3 w Czechowicach na Lipowcu, a także czechowickiej „Resortówki” i Akademii Muzycznej w Katowicach w klasie prof. Jana Ballarina. Po studiach wyjechał do Landestheater w Linzu, a następnie do Opery w Zurychu, gdzie od 20 lat występuje i mieszka. Koncertuje na najsłynniejszych scenach świata, na czele z Metropolitan Opera w Nowym Jorku. 5 stycznia występował wraz z Narodową Orkiestrą Polskiego Radia w Katowicach pod batutą Marca Piolleta. Po koncercie uhonorowano NOSPR Kryształowym Laurem Umiejętności i Kompetencji, a Piotra Beczałę Kryształowym Laurem z Diamentem.   

 

Komentarze