O książkach, czasie zmian, rozmowach przeprowadzonych i tych, których nie było oraz Bielsku-Białej rozmawiamy z wieloletnim prowadzącym Teleexpress – Maciejem Orłosiem.

 

Inspiracją bohaterów książek o Kubie i Meli były Pana dzieci. A ile Macieja Orłosia jest w książkowym tacie?

Sporo. Jest to przerysowane, bo ja tam jestem taką ofiarą losu. Tata jest życiowym niezdarą, mniej się mu udaje niż mamie i jest mniej pozbierany. Powiedzmy, że coś w tym jest.

 Będą kolejne książki dla dzieci?

Szczerze mówiąc nie zanosi się na to. To nie jest tak hop siup napisać książkę dla dzieci. Paradoksalnie musiałbym wejść na wyższe obroty, mieć bardzo dużo na głowie i wtedy siłą rozpędu coś bym stworzył. Tak pisałem tamte książki. Teraz wypracowuję sobie różne rzeczy podstawowe w swojej działalności. Skupiam się na tym i zobaczymy co będzie dalej. Nie mam do pisania książek wolnej głowy, a to jest potrzebne.

Dzieci już są młodzieżą, więc może książka młodzieżowa?

Rynek chyba by był, chociaż ja nie wiem jak to z nim  jest. Czy nie jest tak, że młodzież głównie czyta fantasy? Nie wiem.

Przyznał Pan, że dzieci są niezwykle wymagającym odbiorcą. Może więc, po sukcesie w twórczości dla najmłodszych, czas na powieść dla dorosłych?

Mam w bliskiej rodzinie pisarza, ojca. Pisanie powieści to jest wyższa szkoła jazdy. Po pierwsze nie umiem. Po drugie nie mogę sobie pozwolić na to, żeby nawet spróbować, bo trzeba byłoby się temu poświęcić. Może gdybym stworzył odpowiednie warunki, to byłbym w  stanie napisać powieść, natomiast to jest duża sztuka i trzeba mieć na to czas.

Czy nie było ofert na zekranizowanie przygód Meli i Kuby?

Był taki moment, że z kimś rozmawiałem, żeby zrobić z tego filmową rzecz. Ale nic z tego nie wyszło. Natomiast proszę zauważyć, że Polska nie ma twórczości filmowej dla dzieci i młodzieży. Śledziłem to jeżdżąc przez lata na festiwale filmów fabularnych do Gdyni. Tam nie było nic, jakby ten odbiorca dziecięco-młodzieżowy został odstawiony na boczny tor przez twórców. Dla mnie jest to przedziwne zjawisko. Co było po Magicznym Drzewie? [film z 2008 roku – przyp. red.]. Chodzi mi coś po głowie, że w ostatnim czasie coś się pojawiło na Festiwalu w Gdyni. Ale bardzo nieudane. To, że nie pamiętamy, też o czymś świadczy.

Nie czuje się Pan na uboczu? Z Teleexpressem codziennie był Pan prawie w każdym polskim domu, teraz jest Pana mniej.

Nadszedł czas zmian. Taka zmiana ma swoje plusy i minusy. Nie wnikając w szczegóły z pewnością kontakt z tak szeroką widownią jest po stronie strat. To było dla mnie ogromną wartością. Robię inne rzeczy, mam nowe wyzwania, poszerzam stopniowo grupę odbiorców.

25 lat prowadzenia tak wyrazistego i lubianego programu zrobiło jednak swoje. W pewnym sensie z Teleexpressem będę związany do końca życia.

Prowadził Pan też wywiady z cyklu „Oko w oko”. Czy były rozmowy, które wywarły na Panu szczególne wrażenie.

Większość tych rozmów robiła na mnie duże wrażenie, bo to były spotkania z wyrazistymi postaciami. Zupełnie wyjątkowe było spotkanie z Billem Gates’em. Był to dla mnie człowiek z innej beczki. Nie był artystą, tylko człowiekiem biznesu z najwyższej półki. Wtedy był najbogatszym Amerykaninem. W dodatku rozmawialiśmy o rzeczach, które były dla mnie kompletnie tabula rasa. Musiałem się bardzo solidnie przygotować z zakresu informatyki i komputerów. To się udało.

Przeżyciem był dla mnie na pewno wywiad z Pamelą Anderson, na który poleciałem do Los Angeles i tego wywiadu nie zrobiłem. Jak się okazało, nie było mnie na liście akredytowanych dziennikarzy.

Pamiętam tez dobrze wywiad z Jimem Jarmuschem, który się nie nagrał. Wróciłem z Nowego Jorku z nienagranym wywiadem.  Był tylko dźwięk, ale z samego dźwięku programu w telewizji się nie zrobi.

A czy jest rozmowa, której Pan jeszcze nie odbył? Z kim chciałby Pan jeszcze przeprowadzić wywiad?

Są tacy. Jestem fanem muzyki z klimatów brytyjskich. Mick Jagger to jest osoba, z którą wywiadu już najprawdopodobniej nie zrobię nigdy. On nie jest chętny do wywiadów. Bob Dylan to mój kolejny idol. Zebrało by się jeszcze Paru kolejnych muzyków, z którymi chętnie bym pogadał. Ale także aktorów. Z takim Nicholsonem zrobić wywiad, z De Niro. Mówiąc nieładnie, to marzenie ściętej głowy.

Z kolei z biznesu chętnie porozmawiałbym z Markiem Zuckerbergiem, z ludźmi z Google’a czy Apple’a. Nie ma tam już Steve’a Jobsa, ale firma jest w dalszym ciągu interesująca. Są też firmy, które są w tej chwili na szczycie, w awangardzie, jak chociażby Amazon. To firmy innowacyjne, które działają na wielką skalę i wszyscy z nich na co dzień korzystamy. Chętnie bym porozmawiał z ludźmi w nich działającymi.

Aktorstwo to już zamknięty rozdział w Pana karierze?

Tak się złożyło, że ostatnio odkrywam działalność sceniczną trochę z innej strony. To nie jest aktorstwo, tylko swego rodzaju teatr. Prowadzę programy kabaretowe dla Telewizji WP, to się nazywa „Mistrzowie kabaretu” i przed każdym programem mierzę się z taką krótką formą stand up’u czy monologu o charakterze kabaretowym.

Natomiast aktorstwo… Jak kiedyś napiszę scenariusz i będę chciał nagrać film, to może w nim zagram. (uśmiech)

Jak Pan postrzega Bielsko-Białą i tutejszych ludzi?

To bardzo pozytywne miasto, z dobrą energią. Kiedyś Bielsko-Białą odwiedzałem częściej. Trochę się tu pokręciliśmy dwie dekady temu robiąc program „A to Polska właśnie”. To wtedy poznałem trochę osób, zobaczyłem kawałek miasta. Wrażenie na mnie robił zamek, zadymki jazzowe, teatr i ten podział na Bielsko i Białą. Teraz dawno mnie nie było w Bielsku-Białej tak, żeby pokręcić się po mieście. Bywam tu ostatnio jedynie przejazdem.

W takim razie zapraszam do Bielska-Białej i dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

 

Rozmawiał Jarosław Zięba

 

Rozmowa przeprowadzona została w Lipowej, gdzie Maciej Orłoś uczestniczył w spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki opowiadając o swoich książkach dla dzieci pt. Kuba i Mela. O spotkaniu pisaliśmy w tekście Maciej Orłoś dzieciom.

Maciej Orłoś

Dziennikarz i aktor, w latach 1991–2016 prowadził Teleexpress  w Programie 1 Telewizji Polskiej. Autor wielu programu telewizyjnych, m.in. „Oko w oko” oraz „A to Polska właśnie”. Od roku  2016 związany z WP, telewizją portalu Wirtualna Polska, gdzie prowadzi m.in. program „Orłoś kontra”.

Autor książek dla dzieci, których bohaterami są Kuba i Mela. Ich pierwowzorem są dzieci Orłosia.

Ambasador akcji „Cała Polska czyta dzieciom”.

Prowadzi także szkolenia z zakresu wystąpień publicznych, jest autorem ksiązki „Jak występować i zabłysnąć”.

Komentarze