Z wokalistą zespołu Dr Misio, Arkadiuszem Jakubikiem rozmawiała Magdalena Bielska Koper. Rozmowa odbyła się tuż po próbie zespołu,  20 minut przed koncertem,  w klubie Rude Boy, w piątek 27 lutego Bielsku-Białej.

 

Magdalena Bielska Koper: Graliście już dwa razy w Bielsku-Białej, w RudeBoyu. Byłam na tych dwóch koncertach. Ostatni koncert był zagrany jakby miał wcześniej przygotowany scenariusz. Początek spokojny, atmosfera robiła się coraz bardziej gorąca, kulminacją  był  utwór POGO, kiedy wszyscy faceci musieli zdjąć koszulki , bez wyjątku,  bo powiedziałeś,  że inaczej dalej nie zagracie.

Arkadiusz Jakubik: Tak, mamy taki zwyczaj i zostało nam to do dzisiaj.  Jest spontan, bo jednak za każdym razem koncert to jest nowa sytuacja, zupełnie nowa energia. Mam nadzieje, że dzisiaj to samo się stanie , bo wiesz co, to jest taki rytuał, zwierzęcy rytuał, misiowy rytuał, żeby rozebrać wszystkich facetów i zatańczyć na scenie razem ze wszystkimi pogo i powiem Ci, że nie mogę z tego zrezygnować.

Na ostatnim koncercie zszedłeś ze sceny i  pogowałeś z publicznością. To było czyste szaleństwo.

Kto wie, może będzie dzisiaj tak samo.  Zobaczymy, bo tak na prawdę wszystko jest w rękach publiczności i tej energii, którą dostaniemy od nich no i tego co my im damy. Dzisiaj  przyjechaliśmy do Bielska-Białej z nowym materiałem, czyli jedną trzecią koncertu zajmą piosenki z nowej płyty, zupełnie prapremierowe, które gramy dzisiaj trzeci raz w życiu, także jesteśmy tym mocno stremowani bo jesteśmy ciekawi jak te nowe numery się przyjmą bo jednak trzecia płyta którą wydajemy w kwietniu jest kompletnie inna od tego co do tej pory zrobiliśmy.

Czy cały czas współpracujecie z Vargą i Świetlickim, Olaf nadal jest producentem ?

Nie. Właśnie tutaj się to zmieniło, jak gdyby zaprosiłem do współpracy młodego, bardzo zdolnego producenta muzycznego, który robił płyty Januszowi Panasewiczowi,  Piotrkowi Roguckiemu, Ani Dąbrowskiej, dostał Fryderyki za Anie Rusowicz. Bardzo młody, zdolny, z niebywałą wyobraźnią muzyczną – Kuba Galiński. On tutaj swoje bardzo wyraźne piętno na tej płycie zaznaczył i ja jestem z tego bardzo zadowolony ponieważ dwa lata temu premierę miała nasza druga płyta POGO i cały czas miałem z tyłu głowy, że ta trzecia płyta musi być kompletnie różna od tego co do tej pory zrobiliśmy.

Czyli płyta będzie całkiem inna, dzięki nowemu producentowi muzycznemu.

Tak i mam głębokie przekonanie  i  jestem pewien, że tak się właśnie stało.  Myśmy z Olafem zrobili swoje – genialnie nam wyprodukował 2 pierwsze płyty, konsekwencją tego był nasz wspólny projekt muzyczny, z którym mam nadzieje przyjedziemy do Rude Boya, pod tytułem 40 przebojów, które nagraliśmy tylko we dwóch. Powstał nieoczekiwany ansambl dwóch ekscentrycznych osobowości. Te płytę można legalnie, za darmo ściągnąć ze strony http://jakubik-deriglasoff.pl/

Ściągnę na pewno.

Teraz paradoksalnie my po prostu jeździmy z Olafem. Ten band stał się konkurencją dla Dr Misio. Wczoraj graliśmy w Ciechanowie. Ostatnio była trasa Dzierzgoń, Bydgoszcz, teraz jedziemy do Częstochowy, także tych koncertów się porobiło, a pomysłem moim, z którym się nosiłem od pewnego czasu a propos  tego projektu z Olafem i z tym pomysłem do Olafa przyszedłem jest następujący koncept, że wszystkie utwory na tej płycie a jest ich uwaga 40, trwają od 20 paru sekund do niespełna minuty. Totalny eklektyzm muzyczny, od cyber punka, elektro popu poprzez ostre brzmienia.

Czyli kompletne szaleństwo.

Kompletne szaleństwo po prostu. Tam jest muzyczna masakra. No i na razie gramy to w takim ekscentrycznym duecie, mamy w planie rozbudowanie tego bandu, ale na razie ten materiał rozgrywamy na żywo z publicznością. Dlatego też w naturalny sposób rzeczy musiałem odpocząć od Olafa i zacząłem szukać rok temu nowej osoby, która by jak gdyby wzięła ten nowy materiał bo my nie mamy do tego dystansu. Oczywiście kompozycje są nasze wspólne – zespołu Dr Misio, ale musiał ktoś je wziąć pod swoją muzyczną piecze  i taką osobą jest właśnie Kuba Galiński.

Graliście w Jarocinie, na Woodstocku. Gdzie jest większa interakcja? W klubach czy na takich dużych koncertach? Jak to czujesz?

Zdecydowanie wole kluby muzyczne. Lubię czuć oddech publiczności, która jest tuż przede mną. Lubię patrzeć im w oczy bo wiem wtedy, że personalnie identyfikuję się z  konkretnymi osobami i do nich konkretnie śpiewam  i  z nimi rozmawiam i oni są dla mnie partnerami, podpowiadają mi, już nie wspomnę o tym kiedy znają teksty i razem ze mną to śpiewają.

Mówiłeś kiedyś w pewnym wywiadzie, że przygotowywałeś sobie teksty co powiesz ludziom na koncercie, ale okazało się,  że to jest drewno, że wszystko ma być spontaniczne.

Oczywiście, że tak jest. Nic się w tej materii nie zmieniło. Ja tę naukę pobrałem już kilka lat temu i wiem o tym ,że każdy koncert jest jedyny, wyjątkowy, nie można tam przygotować sobie takich gotowych rzeczy.

Macie kontrakt na trzy płyty, co późnej, są już plany na kolejne ?

Zobaczymy, tak na prawdę to jest tak, że czekamy co się wydarzy z tą płytą  i zobaczymy. To jest na razie rzecz najważniejsza dla nas, żeby powoli ogrywać ten materiał, żeby powoli  ten koncert, a to jest bardzo trudne ponieważ  gdzieś Dr Misio zmienia się, ewoluuje z takiej post punkowej, postmodernistycznej kapeli rockowej w myślę,  bardziej wyrafinowaną muzycznie kapele i myślę, że będzie tu więcej muzyki.  Może jest to też kwestia wieku, że kolejne lata na karku. Ja ostatnio mam kolejny roczek, 48-my, także może jest to taka naturalna potrzeba żeby odrobinkę zwolnić.

Nie zwalniajcie, macie grono ludzi, którzy was kochają, chcą Was słuchać.

Nie ma takiej możliwości. Wiesz co. Ja mam powiem Ci szczerze,  ja mam tak, że wiem, jak dużo energii, czasu nas kosztowała praca nad tą płyta i na pewno musi upłynąć chwile czasu żeby znaleźć pomysł  na następny album, który bez wątpienia powstanie. Natomiast czy on powstanie za dwa lata, za trzy…nie jestem w stanie odpowiedzieć  bo to jest  pewien proces.

Czyli jest w Tobie nadal chęć grania?

Ale absolutnie. Muzyka  jest jak zaraza, to jest jak wirus, od którego nie można się uwolnić i wiem o tym że  daje mi to taką siłę, odskocznię, której nie daje mi żadna z moich aktywności twórczych, żadne aktorstwo, żadna reżyseria, żadne pisanie scenariuszy, rock’n roll!

Rock’n’ roll daje moc!

Dokładnie tak !

Czego słuchasz prywatnie?

To różnie. Ostatni bardzo podoba mi się ostatnia płyta Muńka Staszczyka. Byłem na jego koncercie w Stodole. Paradoksalnie dwa  ostatnie kawałki to moje ulubione i jeszcze kawałek  Marsz, trzeci od końca. Natomiast tak na prawdę ja jestem absolutnym wielbicielem zespołu AC/DC. Mam ich wszystkie płyty.  Kiedy mam zły humor oprócz AC/DC czy Rage Against the Machine wrzucam sobie Joy Division, które wbrew pozorom mnie bardzo pozytywnie nastraja.  A teraz zacząłem szukać takich klimatów elektronicznych. DJ Burial, który robi bardzo ciekawe bity, zacząłem słuchać jego muzy.  Taka kompletnie pojechana kapela Mari Madlen, też bardzo polecam. Czy Baxter Dury, to jest taki koleś … A wracając – co się wydarzy w przyszłości – tego nie wie nikt , nie mam pojęcia.

Wasze teksty są bardzo poruszające, do tego wasz wygląd na scenie – niebieskie majty i biała podkoszulka,  jest to wielki kontrast.

Powiem Ci, że ja wiem o tym widzę co się dzieje na koncertach, jak to działa. Jestem ciekawy bardzo co się wydarzy dzisiaj, ale ten nasz ostatni koncert w Łodzi powiem Ci wymknął się w ogóle jakimkolwiek kanonom, oczekiwaniom, zwłaszcza przy numerze  Pedagogika, gdzie opowiadam dosyć intymnie o strachach, lękach, które są związane z tym, że za chwilę ten świat po prostu pierdolnie, eksploduje, że wojna jest w głowie każdego z nas, przyczaiła się i nie wiadomo w którym momencie nagle wymknie się spod kontroli. Wyobraź sobie, że w trakcie tego koncertu w Łodzi, w klubie Scenografia, graliśmy, ja oczywiście jak zawsze zakładam sobie kominiarkę na twarz i nagle ja patrzę , a w trakcie , po drugim refrenie ludzie  zaczynają się kłaść na ziemi, jak trupy  i słuchaj, nie wiem, połowa sali po prostu położyła się jak  te trupy, które pakuje się  w worki i wywozi. Ja byłem tak poruszony , nie wiedziałem kompletnie co mam z tym zrobić.

To musiały być ogromne emocje.

Tak, to było coś niebywałego.  Zobaczymy jak się to dzisiaj wydarzy.

Będzie czad !

No mam nadzieje.

Mam ostatnie pytanie od mojego 8 letniego syna, który Was lubi, oczywiście nie wszystkie kawałki mu puszczam, z wiadomych względów. Skąd nazwa Dr Misio? Muszę zadać to pytanie bo mu obiecałam.

No nie wiem, czy będziesz mogła mu powiedzieć całą prawdę. Prawda jest taka że jest fraza z naszego hymnu, czyli – jestem brzydki i kłamliwy, jestem dr misio i mr chuj. Więc najpierw, ponieważ jest to piosenka o dualizmie natury mężczyzny  o tym, że jesteśmy czasami  misiami, a czasami tymi  i chciałem żebyśmy się nazywali  na początek Mr Chuj, ale trochę jednak spękałem, że to może jest jednak zbyt  nieparlamentarna nazwa i stanęło w końcu na tym, że to będzie Dr Misio. Taka jest geneza naszej nazwy bo to był jeden z pierwszych kawałków, które w ogóle przygotowywaliśmy  jeszcze bawiąc się, zupełnie nie myśląc, o tym że jakiś zespół  powstanie, jeszcze w piwnicy u naszego byłego perkusisty.

Gdzie macie próby?

W Piasecznie pod Warszawą, mamy takie miejsce, salę prób. Kuźnia Rocka u kolegi Piotrka.

Czy próby macie regularnie?

Regularnie z różną częstotliwością. Kiedy pracujemy nad płytą, to po niemiecku, po szwajcarsku, po prostu raz, dwa trzy w tygodniu przygotowujemy się i pracujemy, a jeżeli  płyta jest gotowa, no to w zależności od potrzeby , jeśli mamy jakąś dłuższą przerwę, ponad tygodniową, to żeby przegrać materiał. My kochamy to granie, kochamy ten zespół .

To czuć podczas koncertów.

Mamy z tego ogromną frajdę i nie musimy nikogo ani zmuszać ani zachęcać do tego żeby na próby się umówić . Mimo tego, że wszyscy są bardzo zajęci.

Mówiłeś że najważniejsze jest grać dla siebie  i dla kumpli i jak ktoś skorzysta z zaproszenia to ok. Czy dalej trzymacie się tej idei ?

Jesteśmy cały czas wierni temu przesłaniu.

Grajcie dalej,  nie tylko trzy płyty,  jesteście świetni, nie zostawiajcie kumpli.

Wielkie dzięki za dobre słowo.

 Magdo, wielkie dzięki za rozmowę.  Super .

Dzięki, było mi bardzo miło.

Rozmawiała Magdalena Bielska Koper.

Komentarze