Urban exploration (czy po prostu Urbex) to hobby, które nie wiele kosztuje, za to przysporzyć może sporo emocji. Polega na zwiedzaniu opuszczonych budynków, np. starych fabryk, szpitali, hoteli, domów, a nawet podziemnych kopalni. Odwiedzanie eksploratorzy łączą z fotografowaniem. Niechętnie opowiadają o szczegółach, chroniąc informacje o lokalizacji obiektów. Ma to przeciwdziałać ich dewastacji. W myśl zasady „zabierz tylko zdjęcia, zostaw tylko odciski stóp”, eksplorator pozostawia odwiedzane miejsce w takim stanie, w jakim je zastał. 

Na Facebooku działa fanpage Catch the Moment, na którym znaleźć można wiele zdjęć, przedstawiających opuszczone obiekty – przede wszystkim z rejonu Podbeskidzia. Są tam fotografie m. in. z dawnej Bewelany, browaru przy ulicy Cieszyńskiej, ale też zdjęcia samotnie stojących domów czy pozostawionych na uboczu samochodów. Ich autor fotografował też obiekty z innych regionów Polski, a także z zagranicy. Z twórcą profilu Wojciechem Mrowcem rozmawiał Tomasz Wawak.

"Budynek dawnej bielskiej Bewelany"
„Budynek dawnej bielskiej Bewelany”

Od czego zaczęła się Twoja pasja do fotografowania opuszczonych miejsc? Pociągało Cię to od zawsze?

Gdy byłem dzieckiem, jeździliśmy często z rodzicami do Małopolski. Pamiętam, że przy wjeździe do Wadowic, po lewej stronie, stał opuszczony motel. Zawsze zastanawiałem się, jakby to było wejść do środka takiego obiektu, z którym na pewno wiąże się jakaś ciekawa historia. Gdy padła decyzja, żeby pojechać tam osobiście, okazało się, że stary motel jest już wyburzony. Jako rodowity bielszczanin zacząłem interesować się historią bielskich obiektów, które przeznaczone były do wyburzenia. Pierwszym budynkiem, który zwiedziłem, był opuszczony browar. Odwiedzając go parę razy, zdałem sobie sprawę z tego, w jak szybkim tempie obiekt ten ulega ciągłej dewastacji i grabieży. Kiedy byłem tam za pierwszym razem, to podziwiałem stare, kręcone schody. Za drugim razem, nie było już czego podziwiać, bo złomiarze wszystko rozkradli. Odwiedzałem też dawne zakłady włókiennicze, które zrobiły na mnie spore wrażenie.

W Bielsku-Białej jeszcze kilkanaście lat temu takich fabryk było mnóstwo. Czy pozostało jeszcze kilka?

Są jeszcze dwie albo trzy lokalizacje. Jakieś trzy lata temu w jednych z zakładów włókienniczych w Bielsku można było jeszcze ujrzeć stare maszyny, pozostawione po upadku przemysłu włókienniczego. Niestety potem weszli tam poszukiwacze złomu. Na dzień dzisiejszy nie znajdziemy już w Bielsku-Białej miejsc, mogących nas naprawdę zafascynować. Ale w poszukiwaniach nie można ograniczać się do swojego miejsca zamieszkania – trzeba wyjeżdżać dalej, również poza granice kraju. Interesujące miejsca są w Niemczech, Austrii, Belgii, we Francji czy w Szwecji.

"Stairway to Heaven"
„Stairway to Heaven”

W jaki sposób wyszukujesz miejsca?

Zacząłem od internetu, przeszukując fora internetowe i Youtube’a. Poznałem też wielu wspaniałych ludzi, którzy pasjonują się tym samym, co ja, czyli urban exploration. Im bardziej rosła sieć kontaktów, tym szybciej można było zorganizować nowy wyjazd w kolejne ciekawe miejsca.

Jak dostać się do tych miejsc? One są przecież zazwyczaj ogrodzone…

Często te nieruchomości mają swoich właścicieli, więc jeśli jest tylko taka możliwość, to staram się z nimi skontaktować i poprosić o zgodę na wejście na teren obiektu w celu wykonania zdjęć archiwalnych. Takie próby nie zawsze mają pozytywny finał, więc później trzeba szukać innych skutecznych sposobów.

Czy bywało niebezpiecznie? Czy na miejscu, które wydawało się zupełnie opuszczone, niespodziewanie spotykałeś jakiś ludzi?

Idąc w takie miejsca, nigdy nie mam pewności, co i kogo tam zastanę. Zdarzały się różne przygody. W opuszczonym obiekcie pozakładowym spotkałem człowieka odurzonego alkoholem, który chciał mnie zamknąć w pomieszczeniach magazynowych. A jeszcze w innym miejscu zaszli mnie „stali bywalcy”, którzy zaczęli mnie wypytywać o powody wizyty. Jak się okazało, dopiero co wyszli z więzienia. Gdy z czystej ciekawości zapytałem ich za co siedzieli, jedynie znacząco spojrzeli na siebie. Na szczęście pozwolili mi dokończyć fotografowanie obiektu i bezpiecznie odejść. Budynki, które eksploruję, zazwyczaj są w fatalnym stanie, więc trzeba uważać na każdym kroku.

A jakie są zdjęcia, z których jesteś najbardziej dumny?

Na moim fanpage’u jest takie zdjęcie, które przedstawia odbicie zegara w lustrze wody w zakładach włókienniczych Bewelana, gdzie czas dosłownie się zatrzymał. Jest ono dość symboliczne i koresponduje z dewizą mojej strony Catch the Moment. Tej fotografii nie można będzie już nigdy powtórzyć, a przemijające chwile tych obiektów mogę uchwycić na wykonywanych przeze mnie zdjęciach.

"Pamiętacie słynną piosenkę Lady Pank pt. "Tańcz głupia tańcz", która rozpoczynała się od słów "U Maxima w Gdyni"?"
„Pamiętacie słynną piosenkę Lady Pank pt. „Tańcz głupia tańcz”, która rozpoczynała się od słów „U Maxima w Gdyni”?”

A zdjęcia robione w innych miastach w Polsce? Jedziesz tam specjalnie, żeby zrobić sesję?

Sporo zdjęć robię przy okazji różnych wyjazdów. Będąc w Trójmieście, odwiedziłem słynny PRL-owski klub Maxim w Gdyni, o którym śpiewał Janusz Panasewicz w piosence Lady Pank „Tańcz głupia tańcz”. Byłem też w Miramarze, w Sopocie – kultowym hotelu z tamtego okresu. No i odwiedziłem Stocznię Gdańską. Pamiętam, że tamtego dnia trwało akurat wyburzanie zabytkowego budynku projektowni. Pod żadnym pozorem nie można było tam wejść. Dlatego poczekałem do przerwy obiadowej dla robotników i przeniknąłem niezauważalnie do środka na dosłownie piętnaście minut, żeby zrobić parę archiwalnych zdjęć.

Co radzisz osobom, które chcą rozpocząć swą przygodę z urban exploration?

Najważniejsza moja zasada, którą zalecam wszystkim, to zabierz tylko zdjęcia, zostaw tylko odciski stóp„. I gdy ktoś zdecyduje się na eksplorację opuszczonych miejsc, zachęcam go do przestrzegania tej złotej zasady. Nie należy zabierać ze sobą żadnych pamiątek, a miejsce pozostawić w tym samym stanie, w jakim go zastaliśmy. Dlatego należy wykorzystać możliwość robienia zdjęć, żebyśmy mogli zachować na fotografii wszystko to, co warte jest wspomnień. Pamiętać należy też o względach bezpieczeństwa – jeśli czujemy, że ryzykujemy zdrowiem, wchodząc do jakiegoś obiektu, to po prostu odpuśćmy zwiedzanie. Nasze życie jest najważniejsze.

Więcej zdjęć znajdziecie na profilu Catch the Moment

Filmy z opuszczonych miejsc znajdziecie na kanale Mruf3007

Komentarze