Piłka jest dla dziewcząt!



Rozmowa Jana Pichety z trenerem zespołu piłki nożnej kobiet BTS Rekord Bielsko-Biała Tomaszem Skowrońskim

 

– Jest Pan od wielu lat trenerem kobiet, ale zaczynał od szkolenia płci męskiej. Czy jest jakaś różnica w prowadzeniu zespołów niewieścich i męskich?

– Trenerem zawodowo jestem od ponad siedmiu lat. Prawie przez cały ten czas równocześnie byłem i jestem trenerem drużyny kobiecej i młodzieżowych drużyn męskich. Gdy dostałem propozycję równoczesnej pracy z sekcją kobiecą, potraktowałem to jako świetne wyzwanie na początku swojej trenerskiej przygody. Różnice w samym prowadzeniu zajęć może nie są szczególnie duże, ale kontakt między trenerem i grupami damskimi oraz męskimi jest zupełnie inny i w dużej mierze właśnie ten czynnik powoduje, że niewielka grupa trenerów jest w stanie prowadzić drużynę kobiecą. Często bywało tak, że po treningu chłopców w Szkole Mistrzostwa Sportowego Rekordu miałem chwilę przerwy i później trening z pierwszym zespołem II-ligowych seniorek. Ten czas „pożytkowałem” na przestawienie się.

– Z własnego doświadczenia wiem, że niektórzy chłopcy „kombinują”, jak przechytrzyć trenera i nie wykonywać niektórych ćwiczeń lub wykonywać z mniejszą intensywnością… Czy u dziewczyn też się to zdarza?

– Właśnie nie! Myślę, że w większości jest to zasługa wieloletniej pracy, którą włożyliśmy w budowanie świadomości zawodniczek. Jest tak jednak nie w każdym przypadku. Niektóre dziewczyny po prostu „tak mają”. Na treningach z dziewczynami ten problem nie występuje. Nawet kilkukrotnie zdarzyło się, że zawodniczki same prosiły o większy „wycisk”, a treningi prowadzone przeze mnie nie należą do najlżejszych.

– Na Śląsku mówi się: – „Mosz ‘ubahny’, bydziesz groł w fusbal”. Czy dziewczyny nie boją się, że uprawianie piłki spowoduje wykrzywienie pięknych nóg?

– Chyba jednak pasja bierze górę. Piłka nożna kobiet to jedna z najszybciej rozwijających się dyscyplin sportowych na świecie. Jeszcze kilka lat temu były tylko dwa poziomy rozgrywkowe w Polsce i to mało liczne. Stopniowo i powoli się to rozwijało. Od czterech, pięciu lat obserwujemy ogromny wzrost liczby powstających drużyn w miastach i na wsiach. Stało się to „trendy”, a młodzież lubi być „trendy” tym bardziej, jeżeli chodzi o piłkę nożną, która w naszym kraju raczej nikomu obca nie jest. Nawet ci, którzy się nią nie interesują, mają podstawową wiedzę na ten temat. Praktycznie w każdej polskiej miejscowości jest boisko piłkarskie. Czy dziewczyny myślą w tym momencie, czy będą miały wykrzywione nogi? Andrzej Rosiewicz śpiewał „Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny! I to jest prawda, to jest fakt: dziewczęcy urok, wdzięk i takt…”, a sport wpływa również na zgrabność nóg, nie na ich wykrzywienie.

Czy dużo jest dziewczyn chętnych do uprawiania piłki w mieście, czy raczej na wsi garną się bardziej do sportu, nie tylko zresztą do piłki? 

– Będąc trenerem kadry Śląska juniorek, miałem okazję się temu zjawisku przyjrzeć. W aglomeracji śląskiej piłka nożna jest w miastach dość popularna. W miastach typu Bielsko-Biała, Skoczów, Cieszyn, Żywiec już niekoniecznie. W naszym okręgu jest raczej więcej dziewczyn z okolicznych miejscowości. Nie ma co ukrywać, ale obserwujemy „wysyp” różnego rodzaju sekcji sportowych i kółek zainteresowań, które mają na celu zachęcić, przyciągnąć, zainteresować. Stąd młodzież dzieli się na wiele mniejszych grup, a w przypadku piłki nożnej, która dopiero staje się hobby, jest tych dziewczyn kilkadziesiąt, ale z tendencją wzrostową. Ilość dziewcząt uprawiających sport w tym piłkę nożną uzależniona jest od warunków, jakie się im stwarza. Jeżeli na wsi nie ma sekcji kobiecej w danej dyscyplinie, to garstka dziewczyn pojedzie do okolicznego miasta, jeżeli tam jest drużyna. Pozostałe zdystansują się od sportu. Natomiast jeżeli na wsi jest dobrze poukładany klub, to dziewcząt jest więcej niż w mieście!

Czy w Bielsku-Białej znajdzie się dostatecznie szerokie środowisko futbolowe, aby stworzyć drużynę na miarę Unii Racibórz (niegdyś) czy Medyka Konin?

– Dwa wymienione kluby mają tylko jedną wspólną rzecz. Sukces. Dochodziły do niego dwoma zupełnie różnymi drogami. Unia Racibórz, która opierała swoją drużynę na transferach, nie zajmowała się szkoleniem. Medyk zupełnie inaczej. Przez ponad 30 lat budował powoli zespół, który od pewnego czasu wyznacza poprzeczkę w Polsce. Bliższa jest nam filozofia Medyka. Właśnie dlatego powstała Szkółka Piłkarska BTS Rekord dla dziewczynek, aby środowisko futbolowe w Bielsku-Białej się powiększyło i żeby w naszym mieście zachęcić dziewczęta do uprawiania tego pięknego sportu. Czy będzie to szerokie środowisko? Czas pokaże.

Co daje dziewczynom piłka nożna?

– Oderwanie od codzienności, pozostawienie problemów w szatni i spędzenie czasu wśród osób, których łączy ta sama pasja i to jeszcze w formie niezbędnej aktywności fizycznej. Wiadomo, że ludzie, których łączą wspólne pasje, dobrze się czują w swoim towarzystwie. Dziewczyny chcą podnosić swoje umiejętności w piłkarskim rzemiośle, grać coraz lepiej i sprawia im to mnóstwo radości. Nasza drużyna dodatkowo doszła do momentu, w którym wyznaczamy sobie dodatkowe cele i realizujemy sportowe marzenia.

– Wiele marzeń już Pańskie dziewczyny w pewnej mierze zrealizowały. Jakie są największe sukcesy Pańskich podopiecznych…

– Na boisku trawiastym w II lidze zbudowaliśmy drużynę, która na początku sezonu jest stawiana w gronie faworytów i finalnie zajmuje miejsca na podium. W zeszłym roku zdobyliśmy trzecie miejsce w lidze, dwa lata temu wicemistrzostwo. Na parkietach halowych wywalczyliśmy trzy medale młodzieżowych mistrzostw Polski w kategorii U-18. W 2013 roku zdobyliśmy wicemistrzostwo Polski, w 2014 brązowy medal, a w 2016 roku w Siemiatyczach zostaliśmy mistrzem Polski w kategorii U-18. Indywidualne sukcesy to powołanie do reprezentacji Polski na trawie czterech naszych zawodniczek – Klaudii Kubaszek, Klaudii Nowackiej, Aleksandry Kaim i Patrycji Ziejki oraz dwóch zawodniczek do seniorskiej reprezentacji Polski w futsalu (Klaudyna Gałuszka i Katarzyna Moskała). Powołanie do kadry Śląska wywalczyło aż 11 zawodniczek Rekordu: Wiktoria Berdys, Kamila Bysko, Wiktoria Chowaniec, Dominika Chomiuk, Ewelina Folek, Aleksandra Kaim, Klaudia Kubaszek, Żaneta Midor, Klaudia Nowacka, Julia Rusin i Patrycja Ziejka. Dodatkowo z naszej piłkarskiej szkółki do kadry Podokręgu Bielskiego BOZPN zostało powołanych aż sześć dziewczynek: Nikola Ćwiertka, Lena Dybczyńska, Weronika Gańczarczyk, Jowita Kubica, Malwina Makowska i Nina Mazurowska.

Jak Pan zachęca małe dziewczynki do uprawiania piłki nożnej?

– Myślę, że piłka nożna to nie jest sport, do którego trzeba szczególnie zachęcać. Jeżeli chodzi o sekcję kobiecą, rozpropagowaliśmy nabór do powstałej we wrześniu Szkółki Piłkarskiej BTS Rekord dla dziewczynek chodząc do bielskich szkół i rozwieszaliśmy plakaty. Tyle. Czekaliśmy na informację zwrotną i ją dostaliśmy. W tej nowo powstałej sekcji mamy około 25 dziewczynek, a to że chcą przychodzić na kolejne i kolejne zajęcia, świadczy o pozytywnej atmosferze na treningach. Trenujemy na pięknych boiskach oraz w hali. Rekord daje szansę do rozwijania swoich umiejętności i pogłębiania zainteresowań. Pierwszy krok to pasja, drugi to chęci do pracy na treningach. Nasze młode adeptki przyciąga do klubu pasja. One mają ogromne chęci do tego, żeby się uczyć, a pierwszy krok musi być poparty tym drugim. Efekty już mamy, a są to liczne powołania do drużyn okręgowych i narodowych, o których mówiłem.

 

Komentarze