Piątkowe późne popołudnie. Dla wielu czas przygotowań na weekendowe imprezowanie. Tymczasem na bielskich Błoniach gromadzą się młodzi ludzie, których myśli krążą wokół zupełnie innych spraw. Na terenie street work out parku już za chwilę rozpocznie się trening kalisteniki. Czekając na trenera, dorośli i dzieci zaczynają ćwiczenia na żółtych drążkach. Rozgrzewają kolejne partie ciała lub próbują akrobatycznych sztuczek. Tymczasem zjawia się trener, a zarazem nasz rozmówca. Jest nim Karol „Sailas” Markiewicz (na pierwszym zdjęciu w galerii). Z entuzjazmem i życzliwością wita się z każdym z osobna. Następnie, z równym zapałem, zaczyna rozmowę ze mną o swojej największej pasji, jaką jest street workout czyli uliczny trening. 

Co to jest właściwie street workout? Nie lepiej ćwiczyć na siłowni, gdzie mamy do dyspozycji masę profesjonalnego sprzętu?

Moim zdaniem nie. Street workout to ćwiczenia z masą własnego ciała czyli tzw. kalistenika. Trwają dłużej niż na siłowni, ale dzięki temu jest to zdrowsza forma treningu, ponieważ ciało stopniowo adaptuje się do coraz większego wysiłku. Poza tym ćwiczenia nic nie kosztują. Wystarczą chęci. Tak naprawdę nawet street workout park nie jest konieczny. Ćwiczyliśmy już lata temu, zanim powstały parki. Mieliśmy do dyspozycji liny, drzewa, huśtawki.

Zaczęło się pewnie dawno temu na trzepaku?

Tak, dokładnie. Ale wtedy nie wiedziałem, że to kalistenika.

Jakie są podstawowe ćwiczenia?

Są to sylwetki gimnastyczne, np. plank czyli podpór na łokciach, a także ćwiczenia wzmacniające chwyt, jak chociażby podciągnięcia na drążku. Do tego dochodzą przysiady, pompki, brzuszki, wykroki, wyskoki. Jest wiele ćwiczeń, polegających na wiszeniu i angażujących chwyt, np. wznosy kolan czy wymyki, które znamy z dzieciństwa na trzepaku. Dziś coraz mniej dzieciaków umie zrobić wymyk. Chyba powinno się wprowadzić to ćwiczenie na zajęciach z wychowania fizycznego w szkole.

Zobaczyłem Wasz trening, spodobało mi się i chciałbym ćwiczyć. Od czego powinienem zacząć?

Od dobrej rozgrzewki. Zawsze robimy piętnaście, dwadzieścia minut rozgrzewki na każdą część ciała. Ważne, aby przygotować stawy. Jeżeli nie dasz rady podciągnąć się na drążku, to trzeba zmienić sposób podciągania. Dobre są podciągnięcia australijskie z podporem nóg. Pięty opieramy o ziemię, chwytamy się stołu, dociągamy klatkę piersiową do stołu i sprawdzamy, ile razy będziemy w stanie powtórzyć ćwiczenie. Następnym etapem może być już drążek. Wskakujemy i powoli opuszczamy się na dół.

A jeżeli mam słabe ręce, to czy nie powinienem zacząć od ćwiczeń na siłowni?

Zależy. Wyjazd na siłownię zajmuje trochę czasu. Kalistenikę natomiast możemy uprawiać wszędzie, nawet w kuchni. Wystarczą dwa metry kwadratowe powierzchni.

Ale chodząc na siłownię, stawiamy sobie cele, dotyczące „wyciskanych” kilogramów. A czy istnieje ścieżka rozwoju przy kalistenice?

Jasne. Kiedy opanujesz ćwiczenia, możesz robić figury. To potem jest już show. Można zrobić front lever albo back lever. W tym pierwszym ciało jest w poziomie, utrzymywane przez ręce, trzymające drążek. W tym drugim natomiast, ciało zwrócone jest odwrotnie, twarzą do ziemi. Do tego dochodzą flagi, wyjścia siłowe nad drążek, przeskoki nad drążek, salta… Stopniowo staje się to naprawdę dobrą zabawą. Z pozoru, z perspektywy publiczności, ćwiczenia wyglądają na łatwe, ale wszystko wymaga ciężkiej pracy.

Gdzie w Bielsku-Białej i okolicy najlepiej ćwiczyć? W ostatnim czasie powstało trochę miejsc.

Tak, udało się zrobić park na Błoniach w ramach jednej z edycji budżetu obywatelskiego. Może nie jest doskonały, ale cieszmy się, że powstał. Jest jednym z większych w mieście, więc dobrze tutaj zorganizować trening dla liczniejszej grupy osób. Powstał też park w okolicach Liceum im. Żeromskiego, gdzie chodzi dużo osób. Obok jest plac zabaw dla dzieci, więc mamy zawsze sporą widownię. Powstał też fajny park w Jaworzu.

Jest również jeden na osiedlu Biała Krakowska.

Tak, w okolicy ulicy Wapiennej. Także powstał dzięki budżetowi obywatelskiemu. I jeszcze jest jeden w parku jordanowskim, między ulicami Lwowską i Piłsudskiego. Niektórzy mówią, że za dużo tych street workoutów powstało, ale czy nie więcej jest tzw. „siłowni pod chmurką”, na których ludzie często ćwiczą nie poprawnie?

Jeśli ktoś chce do Was dołączyć, to co należy zrobić?

Za każdym razem na naszym Facebooku tworzymy wydarzenie. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych. Ćwiczenia trwają od półtorej do trzech godzin. Najlepsze dni w tygodniu to poniedziałek (na dobry początek tygodnia) i piątek czyli przed weekendem. Wszystkie treningi organizowane jako Street Workout Bielsko-Biała są bezpłatne.

Rozmowa i zdjęcia: Tomasz Wawak

Komentarze