Liczy się tylko słowo



– W Śląskiej Strefie Gender prowadzi Pani strefę wywiadu i strefę literatury. Czy istnieje literatura gender?

– Oczywiście, że istnieje literatura określana jako literatura gender. Polecam „ Gender dla średnio zaawansowanych” – Igi Iwasiów. To pierwszy w Polsce zbiór wykładów na temat kulturowych, obyczajowych i praktycznych konsekwencji płci. Autorka analizuje teksty literackie, praktyki interpretacyjne, retorykę życia codziennego i nasze obyczaje w kontekście teorii feministycznych. Z książki dowiadujemy się (między innymi), że nie sposób czytać literatury najnowszej bez pryzmatu gender.

Czy ruch gender wpłynął w jakiś sposób na pani twórczość?

Biorąc pod uwagę, czym jest gender, a jest tym, czym dana osoba się staje, nieskończoną i powtarzającą się operacją, to rzeczywiście gender ma wpływ na moją twórczość, ale w takiej samej mierze jak np. na pana. Można się postarać i zrozumieć, czym jest gender. Można też się nie starać, powtarzać bzdury i demonizować, i się ośmieszać. Może przy okazji przypomnę definicję. Gender oznacza płeć kulturową, w odróżnieniu od biologicznej (seks); termin ten opisuje cechy i zachowania nabyte w toku wychowania (socjalizacji), spostrzegane w danej kulturze za odpowiednie dla kobiety lub mężczyzny.

Kobiety z trudem torowały sobie drogę na literacki parnas. W ostatnich latach jednak niewiast piszących z sukcesami jest coraz więcej. Pani, jak mniemam, najlepiej wie, ile kobiet pisze i… dlaczego tak dobrze.

Trudno oszacować ilość piszących kobiet w Polsce. Jestem jednak przekonana, że kobiety piszą równie dobrze jak mężczyźni. Sztuka to zawsze kwestia talentu, nie płci. Może mamy tylko więcej obowiązków niż mężczyźni. Wokół piszącego mężczyzny chodzi się na paluszkach, a wokół piszącej kobiety niekoniecznie.

Jak na tym tle wypadają literatki z naszego regionu?

Chyba nieźle. Nie przykładam jednak dużego znaczenia do rejonizacji. Czytając wiersz czy prozę, nie zwracam uwagi, gdzie mieszka autorka, skąd pochodzi, jakie ma wykształcenie, jaki jest jej dorobek literacki. W danym momencie liczy się tylko słowo.

Jeszcze do niedawna mówiło się o literaturze kobiecej, która miała ponoć pewne cechy wspólne – delikatność, zajmowanie się przemocą wobec kobiet, różnicami płci itp. Czy rzeczywiście istnieją różnice w pisarstwie kobiet i mężczyzn. Jeśli tak, to czy dotyczą atrybutów seksualnych?

Jeszcze niedawno postrzegano poezję kobiecą jako tę nie tyle delikatną, co infantylną, banalną, mizdrzącą, ćwierkającą, zwyczajnie miałką. I z taką krzywdzącą opinią o poezji kobiecej walczę. Stąd też pomysł Babińca Literackiego, który ma pokazać, że ta opinia całkowicie mija się z obecnym stanem rzeczy. Babiniec Literacki jest poświęcony literaturze kobiecej. Głównym jej celem jest propagowanie poezji i edukacja społeczna w tym zakresie. I powoli to się udaje. Czytam na przykład komentarz zdziwionej internautki, że nigdy nie pomyślałaby, że ten wiersz popełniła kobieta, bo to samo soczyste poetyckie mięso, wówczas serce rośnie. Myślę: – O to chodziło!

Jaką widzi Pani przyszłość ruchu gender, skoro to ostatnie słowo budzi negatywne emocje i skojarzenia w gronie ludzi władzy?

– Myślę, że wszystko jest zmienne, niczym płeć kulturowa, i nie ma co się przywiązywać do obecnej władzy ani do tej przyszłej. Trzeba robić swoje.

– Życie Pani rozpościera się między Bielskiem-Białą a Neuss. Jak w Niemczech wygląda ta kwestia? Czy z ruchem gender wiążą się tam jakieś problemy, czy jest to społeczeństwo otwarte na innych?

Zdecydowanie niemieckie społeczeństwo w większości jest tolerancyjne.

Obserwuję coraz większe zamknięcie w Polsce na ludzi o odmiennych poglądach, orientacjach. Czy ostatnio nie wynika to m.in. z odgórnych działań władzy, wszak dzieli ludzi na swoich i pogardzanych – gorszy sort, cyklistów, wegetarian, komunistów, złodziei et cetera?…

Tak, ale wolę czytać i redagować, budować, niż się zastanawiać, czyja to wina. Zmiany należy zaczynać od siebie. Pokazywać, jakimś jest się człowiekiem, jakie prezentuje się wartości. Samemu okazywać tolerancję. Tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć tym, którzy nadal nie rozumieją, że przemoc rodzi przemoc, że nie warto dzielić społeczeństwa. Za to warto pamiętać, że społeczeństwo charakteryzujące się aktywnością i zdolnością do samoorganizacji oraz określania i osiągania wyznaczonych celów bez impulsu ze strony władzy państwowej i niezależnie od instytucji państwowych.

– Czy zatem Polsce nie grozi zamknięcie na innych? Nasze społeczeństwo nie pozwoli sobie narzucić homo- i ksenofobii?

– Homofobii i ksenofobii należy się przeciwstawiać. Mówić o nich już na poziomie szkoły podstawowej. Tam następuje pierwsze poważne formatowanie człowieka. Jest to trudne, gdyż np. edukacja seksualna jest w opłakanym stanie. W ubiegłym roku wezwano moją bratową do szkoły, bo jej nastoletnia córka ośmieliła się zaprzeczyć, że homoseksualizm to choroba. Mam nadzieję, że w innych szkołach jest znacznie lepiej. Mogłoby być tak dobrze, gdyby np. do spisu lektur weszła książka Anny Laszuk „Mała książka o homofobii”. Jest przeznaczona dla nastolatków. W przystępny sposób wyjaśnia pojęcia homofobii, dyskryminacji (m.in. ze względu na płeć i orientację seksualną), obcości i tolerancji.

To interesujące. Najwybitniejsi twórcy byli homo- lub biseksualistami. Nie czytałem jednak, żeby ktoś o mówił w kategoriach choroby o Szekspirze, Leonardzie da Vincim, Michale Aniele, Whitmanie, Kawafisie, Prouscie, Mannie, Prusie, Gombrowiczu, Szymanowskim, Iwaszkiewiczu, Lechoniu, Konopnickiej, Dąbrowskiej, Nałkowskiej czy chociażby Stasiu Goli lub Mietku Stancliku.

Homoseksualizm w Polsce jest wciąż tematem tabu. Na szczęście gwiazdy coraz częściej decydują się na ujawnienie swoich preferencji. Wśród aktorów najbardziej znany jest Jacek Poniedziałek, ale w ostatnich latach ujawniła się córka Agnieszki Holland – również reżyserka – Katarzyna Adamik, choreograf Michał Piróg, stylista Tomasz Jacyków.  Współczesne pisarki również mówią o swoich preferencjach otwarcie. Przychodzą mi do głowy takie nazwiska Ewa Schilling, Izabela Filipiak, Anna Błasiak, Maria Jastrzębska i wiele innych. W ten sposób wzmacniają poczucie wartości tych, którzy czują się wykluczani.

Rozmawiał Jan Picheta

Joanna Fligiel ur. 6 sierpnia 1968 r. Założycielka i redaktorka Babińca Literackiego. Redaktorka Śląskiej Strefy Gender. Prawnuczka więźniarki Ravensbruck i Auschwitz. Urodzona w Katowicach, wychowana w sanatorium w Bystrej k. Bielska. W ciągłej podróży między Cygańskim Lasem w Bielsku a Neuss i Bengel w Niemczech. Przez większość życia zawodowego uprawiała piękny zawód księgarki. Jako dziecko była ofiarą przemocy domowej i ten temat początkowo dominował w jej twórczości. Autorka dwóch tomików wierszy –„Autoportret” (2008, Nagroda Główna w Konkursie East Bay American Association – Debiut 2008) oraz „Geny” (2011, Grand Prix III Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego „O Granitową Strzałę”), ale napisała ich więcej. Babcia, mama, żona i feministka.

 

Komentarze