O nowych pojęciach związanych ze sferą intymną ze Zbigniewem Lwem Starowiczem w ekskluzywnym wywiadzie dla Portalu BB365.info rozmawia Beata Znamirowska Soczawa.

Panie Profesorze, w naszym słowniku codziennym zaczęły funkcjonować nowe określenia, które dotyczą  nowych trendów w życiu intymnym. Chciałam zapytać o Pana zdanie dotyczące niektórych z nich. Na początek zajmijmy się „poliamorią”, czyli związkiem miłosnym z więcej niż jedną osobą w tym samym czasie.

– To jest możliwe i zdarza się nie od dziś. Jak najbardziej jesteśmy w stanie kochać i pożądać więcej niż jedną osobę w tym samym momencie. Jednak są to związki oparte na namiętności, dużym pożądaniu, a uczucia mogą być płytkie, naskórkowe. Miłość, taka prawdziwa, to chęć uszczęśliwiania drugiej osoby. W tym znaczeniu poliamoria nie wyczerpuje reguły miłości, bo nawet jeśli,  jak w krajach skandynawskich,  jest przyzwolenie wszystkich zainteresowanych na związek wieloosobowy, to i tak ktoś może czuć się zdradzany, nie mieć komfortu i poczucia szczęścia w takim układzie. Jest to też dobre wytłumaczenie, pretekst dla osób, które chcą żyć z więcej niż jedną osobą. Ludzie są zróżnicowani. W niektórych kulturach występują związki poligamiczne, zazwyczaj to mężczyźni mają kilka żon, ale na przykład w Tybecie kobieta może mieć więcej mężów. I takie związki się sprawdzają pod różnymi względami. Monogamia wiąże się z budowaniem gniazda i chęcią chronienia go, utrzymania. W przyrodzie jest wiele przykładów monogamii, na przykład tak żyją łabędzie. Trafiają do mnie pacjenci, którzy są w związku z dwiema osobami. Poliamoria istnieje, funkcjonuje, tylko wielu ludziom trudno zaakceptować i zrozumieć ten fakt.

– Od niedawna wraca się do pojęcia „telegonii” czyli teorii dziedziczenia, według której mężczyźni mogą wpływać na cechy genetyczne potomstwa kobiety, której byli pierwszym partnerem seksualnym, nawet jeśli ojcem dzieci jest inny mężczyzna. Pierwszy partner seksualny odciska coś w rodzaju stempla biologicznego na jajnikach kobiety. Zauważono to u zwierząt, gdzie dziedziczenie widoczne jest głównie po cechach zewnętrznych. U ludzi natomiast telegonia objawia się głównie w cechach charakteru dziecka. 

– Rzeczywiście pojawiła się taka teoria, ale to na razie hipoteza, nie ma jeszcze dostatecznej wiedzy naukowej i badań na ten temat. Jednak jest ona niezwykle ciekawa, dotyczy dziedziczenia DNA pierwszego partnera matki.

Czy w związku z tym ważne jest, z kim kobieta traci dziewictwo, zwłaszcza przy obecnej zmianie obyczajowości związanej z wielością partnerów?

– Trudno odpowiedzieć na takie pytanie. Gdyby teoria telegonii została potwierdzona naukowo, to na pewno warto się zastanowić, jaki powinien być nasz pierwszy partner. I warto to robić. Podam dwa przykłady: kobieta z małej miejscowości pierwszy stosunek seksualny odbyła ze swoim świeżo poślubionym mężem. Było to dla niej traumatyczne przeżycie, bolesne, upokarzające. I tak już zostało. Została żoną, matką, ale nigdy nie poznała radości seksu. Nie odważyła się na jakikolwiek inny związek. Czy więc ta wierność pierwszemu partnerowi opłaciła jej się w sensie życiowym, w dążeniu do szczęścia, zadowolenia z życia? Nie, bo całe życie cierpiała i nie była z niczego zadowolona. Inna kobieta, z dużego miasta straciła dziewictwo na imprezie, po wpływem alkoholu i do końca nie wiedziała z kim. Czy to oznacza, że już nigdy nie będzie mogła się zakochać i czerpać radości z seksu? Może tak być, jej kolejne związki mogą być powierzchowne, seks może być nałogiem jak palenie papierosów. Ale może też znaleźć ważnego dla siebie partnera i być szczęśliwą. Ile ludzi, tyle dróg do seksualnego spełnienia. Pierwszy raz dla każdej kobiety jest ważny  i zazwyczaj pamięta ten fakt do końca życia. Ale niekoniecznie musi mieć wpływ na jej kolejne wybory partnerów, na jej zadowolenie i poczucie spełnienia. Na to wpływ ma wiele czynników, nie tylko okoliczności utraty dziewictwa.

Pojawia się coraz więcej gabinetów sex coachingu. Czy wypełniają one lukę między poradniami K a seksuologami?

– Mam trochę cyniczne podejście do sex coachów, chociaż niektórzy z nich robią wiele dobrego. Ludzie mają obecnie wielką potrzebę szukania prawdy o swojej seksualności. Zamiast czytać dobre poradniki, a jest ich dużo na rynku księgarskim, wolą iść pogadać na ten temat, wziąć udział w warsztacie, wykładzie, terapii seksualnej. Trenerzy seksualni mogą pomóc, potrafią otworzyć zakryte obszary,  o ile robią to z głową. Media bardzo kreują sex coaching, trzeba jednak pamiętać, że jest to forma pośrednia, nie medyczna. I trzeba uważać, bo w niektórych tego typu gabinetach można się spotkać z nadużyciami. Na przykład są miejsca, gdzie uczy się całowania, dotyku miejsc intymnych.  Może to i dobre, o ile nie przekracza się pewnych granic. Myślę, że dla osób ze skłonnościami terapeutycznymi jest to droga do znalezienia niekonwencjonalnej pracy. Fajnie jest porozmawiać z kimś o seksualności, ważne jest jednak, aby ten, kto uważa się za sex coacha na prawdę wiedział, co robi i nie namieszał komuś w głowie.

– A gadżety erotyczne? Co Pan o nich sądzi?

– Jak ktoś chce, niech używa. Jeśli ludzie uważają, że to ubogaca ich życie erotyczne, to niech używają. Trzeba jednak pamiętać, że jest to tylko namiastka na przykład genitaliów drugiej osoby. Jestem generalnie przeciwnikiem narzucania sztucznej mody na zabawki seksualne. W każdej telewizji śniadaniowej czy prasie kobiecej zachęca się, prezentuje różne utensylia intymne. Są ładne, kolorowe i często u odbiorców powstaje frustracja: jejku, inni używają, a ja nie. Jestem do tyłu, jestem staromodny, nie nadążam za modą, a więc jestem beznadziejny i do niczego. A jak już ktoś kupi taką zabawkę i nie wie, jak jej użyć, albo użyje i okazuje się, że nic, zero podniecenia, zero emocji, zero spełnienia  to dopiero jest frustracja. Inni coś czują, a ja nie. Co jest ze mną nie tak. To właśnie efekt takich sztucznie wywoływanych trendów. Nie cierpię tych haseł: kup suplement, a będziesz miał potencjał buhaja, kup gadżet, a twoje życie seksualne będzie fantastyczne. Gadżety erotyczne maja być tylko dodatkiem, przyjemnością, zabawką, a nie narzędziem do rewelacyjnego spełnienia. To się nie uda. Co innego, jeśli chodzi o singli. Do tej pory problem rozładowania napięcia seksualnego załatwiała masturbacja. Zabawki erotyczne mogą ją wspomagać i singlom akurat może to się przydać. Podobnie jak osobom po operacjach, które muszą rehabilitować narządy intymne. Wtedy niektóre rodzaje wibratorów są bardzo przydatne. Natomiast jak najbardziej jestem za używaniem przez kobiety kulek Gejszy do ćwiczeń mięśni Kegla.

 

– W maju pojawia się na rynku Pana nowa książka „Rozmówki małżeńskie”. O czym są te rozmówki?

– To w zasadzie słownik wzajemnego zrozumienia. Z mojej wieloletniej praktyki wynika, że partnerzy płci przeciwnej w ogóle nie rozumieją, co się do nich mówi i co druga strona ma na myśli. Czasami terapia u mnie polega po prostu na tłumaczeniu, co jedno chce powiedzieć drugiemu. Na przykład ona mówi: Ty mnie nie rozumiesz. Mężczyzna analizuje i zastanawia się, czego nie rozumie, co powinien powiedzieć, co zrozumieć. A kobiecie nie chodzi o logiczne zrozumienie tylko o to, aby on czuł to co ona, aby myślał, tak jak ona i ją wspierał. To dwa różne komunikaty. Podjąłem więc trud wyjaśniania kilkudziesięciu najpopularniejszych sformułowań, które zazwyczaj prowadzą do głębokich konfliktów, frustracji i niezrozumienia między płciami. Wyjaśniam też różnice w mowie ciała kobiet i mężczyzn, bo komunikacja szwankuje nie tylko w sferze werbalnej, ale także w sferze gestów i zachowań.

– Pytanie od jednej z naszych czytelniczek. Kiedy zacząć rozmawiać z dzieckiem o sprawach seksu i co zrobić, jak dziecko nakryje rodziców podczas uprawiania miłości?

– Nic nie robić. Może nie kontynuować akcji, ale zaprosić dziecko do łóżka, powiedzieć, mu, że mama i tata okazują sobie czułość, że wszystko jest w porządku, nikt nikomu nie robi krzywdy, przytulić i uspokoić dziecko, pokazać mu więź między rodzicami i nim. Jeśli chodzi o rozmowy, to najlepszym momentem jest ten, w którym dziecko samo zaczyna się tym interesować, pyta na przykład o różnice w budowie anatomicznej albo o cokolwiek innego. Nie należy go zbywać, tylko dać mu jakąś konkretną odpowiedź

– Zbliżając się do pięćdziesiątki napisałam w formie terapii książkę dla kobiet pt. „Teraz mogę wszystko”. Czy Pana dojrzałe pacjentki są otwarte na odkrywanie swojej seksualności, czy raczej zamykają się w sobie? Cyz uważają, że mogą spróbować wszystkiego?

– Oczywiście bywa różnie, ale mam refleksję na temat kobiet dojrzałych, w okresie menopauzy. Profil kobiety niewątpliwie się zmienił. Kobiety doznały trzech rewolucji obyczajowych: emancypacji, tabletki antykoncepcyjnej i teraz odkrycia swojego potencjału seksualnego i wpływu własnej seksualności na swoje życie i zachowanie. Kobiety żyją coraz dłużej, dla wielu z nich przy obecnych środkach farmakologicznych i terapii menopauza to tylko epizod. Nie są już tak, jak dawniejsze pokolenia, zniszczone licznymi ciążami, są sprawne, zaradne, często niezależne materialnie, mają udane życie zawodowe i kariery, ogarniają wszystko. Niestety, mężczyźni za nimi nie nadążają. Kapcanieją. Szkoda. Jak studiowałem, to na uczelni kobiety były zjawiskiem, dziś wśród studentów trudniej znaleźć mi mężczyzn. Gdzie oni się podziewają? Dlaczego nie interesują się tak wieloma rzeczami, jak panie? Kobiety mają wiele możliwości dbania o siebie, począwszy od wyglądu po rozwój intelektualny. Korzystają z niesamowitej ilości warsztatów, wykładów, spotykają się we własnym gronie nie po to, aby plotkować, ale żeby się rozwijać. Pomagają im w tym liczne czasopisma, programy telewizyjne, nowe kierunki studiowania. Uważam, że media odmieniły życie kobiet, natomiast zupełnie zapomniały o mężczyznach. Dla nich oferta jest zdecydowanie uboższa, i to jest niedobrze.

– Podsumowując więc tą rozmowę, zapraszamy na spotkanie z Panem nie tylko kobiety. Wszystkich otwartych i zamkniętych na nowości mężczyzn też. Przyjdźcie, posłuchajcie, będzie ciekawie. Zapraszamy siedemnastego czerwca do Klubu Klimat w Bielsku Białej.

 

 

Klub Klimat oraz „Kobieta Szczęśliwa” zapraszają na spotkanie ze znanym, charyzmatycznym seksuologiem i psychiatrą, Zbigniewem Lwem Starowiczem.

Profesor będzie naszym gościem 17 czerwca, spotkanie odbędzie się w Klubie Klimat w Galerii Sfera o godzinie siedemnastej. Bilety  można kupić na stronie www.kobietaszczesliwa.pl, w redakcji „Kobiety szczęśliwej” przy ul. 11 Listopada 10/5 oraz w Punkcie Informacyjnym Galerii Sfera.

18 czerwca zapraszamy na warsztaty z Alicją Długołęcką, edukatorką seksualną, która od ponad 20 lat zajmuje się promowaniem zdrowia seksualnego, zwłaszcza kobiet. Jest autorką wielu książek i felietonów prasowych oraz bliskim współpracownikiem profesora Starowicza. Warsztaty odbędą się w siedzibie „Kobiety Szczęśliwej” w  Bielsku Białej przy ul. 11 Listopada 10/dziewięć.

Zapisy i informacja telefoniczna: 881 488 308,  501 748 752

Zbigniew Lew Starowicz: najpopularniejszy polski psychiatra, ekspert z zakresu  seksuologii i konsultant krajowy w tej dziedzinie oraz psychoterapeuta. Profesor nauk medycznych.  Medycynę ukończył na Wydziale Lekarskim  Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi, jest też absolwentem filozofii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Tytuł doktora z zakresu seksuologii otrzymał w 1dziewięćset 81 roku i od tego momentu stał się dla Polaków wyrocznią w sprawach seksu. Obecnie wykłada w Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie oraz w Centrum Medycznym  Kształcenia Podyplomowego jako profesor  i kierownik Zakładu Seksuologii Medycznej i Psychoterapii. Wielokrotnie powoływany na prezesa polskiego Towarzystwa Seksuologicznego.  Jest autorem licznych prac z zakresu psychiatrii, a zwłaszcza seksuologii. Opublikował  wiele pozycji popularnonaukowych. Współpracował ze stacją telewizyjną TVN Med, w której był prowadzącym programów na temat seksuologii. Zajął się także działalnością jako biegły sądowy. Swoją karierę i poglądy doskonale opisał w wywiadzie biograficznym pt. „Pan od seksu”. Autor licznych książek  jego pierwsza książka pt. „Eros, natura i kultura” została wydana w 1973 roku.  Polecamy cykl jego książek, gdzie szczegółowo wyjaśnia pojęcia dotyczące każdego człowieka: „O Kobiecie”, „O mężczyźnie”, „O miłości”, „O Rozkoszy”, „Ona i On po seksie”. Wraz z synem dr hab. Michałem Lwem Starowiczem prowadzi w Warszawie Centrum Terapii Lew Starowicz.

Komentarze