Anioł z innej parafii



Najdłużej wystawianym w Teatrze Lalek Banialuka przedstawieniem jest „Mr Scrooge”. Już niebawem odbędzie się pięćsetny spektakl! Mówi o tym w rozmowie z Janem Pichetą dyrektorka teatru Lucyna Kozień.

– Kiedy Banialuka wznawia przedstawienie „Mr Scrooge’a” wedle „Opowieści wigilijnej Karola Dickensa i w reżyserii Mariana Pecki?

– Spektakl gramy od lutego 2001 r., czyli prawie 16 lat. Wznawiamy 15 grudnia, a jedno z przedstawień styczniowych będzie już pięćsetnym. Początkowo graliśmy „Mr Scrooge’a” często, a w ostatnich latach tylko w okresie świątecznym. Sami się dziwimy, że to już pięćset razy. Mamy jednak takich widzów, że przychodzą stale. Nawet gdybyśmy chcieli zrobić przerwę czy zakończyć wystawianie, to nie możemy, gdyż publiczność żąda kontynuacji! Faktem jest, że rzadko się zdarza, żeby grać tak długo jedno przedstawienie.

– Co tak urzeka bielskich widzów w tym spektaklu?

– To jest bardzo piękna, wspaniała inscenizacja w reżyserii Mariana Pecki ze scenografią Ewy Farkašowej i Jana Zavarskiego, samych mistrzów w swoim fachu. Wszyscy wiemy, o czym jest „Opowieść wigilijna” Karola Dickensa. Jest to spektakl piękny plastyczne – wspaniałe są kostiumy, m.in. aniołów, które z góry do Banialuki w Bielsku-Białej spływają, żeby odegrać historię wigilijną Są też piękne, trudne do prowadzenia marionetki i zaskakujące rozwiązania dotyczące proporcji lalek i ludzi. Takie uroki tworzą magię teatru. To długi spektakl, gdyż trwa ponad półtorej godziny. Cały czas jednak różnorodność inscenizacyjna, uroda samego przedstawienia i piękno scenograficzne oraz świetna gra aktorów sprawiają, że spektakl chce się oglądać po raz kolejny.

– Co się zmieniło w przedstawieniu w ciągu niemal siedemnastu lat grania?

– Zmienił się zespół. To nie jest ta sama obsada, co na początku. Jeśli jednak zdarza się, że ktoś z zespołu odchodzi, zapraszamy reżysera na próby wznowieniowe. Akurat niedawno wprowadzaliśmy nowe osoby do obsady aktorskiej. Zespół Banialuki jest świetny, dlatego też spektakl jest w znakomitej kondycji. To zespół, który nie pozwala sobie na rutynę. Wszyscy dbamy o to, żeby przedstawienie było ciągle świeże. Artystów cieszy granie. Ten spektakl należy zresztą do tych, w których aktorzy chętnie występują. Przedstawienie jest bardzo pogodne, radosne, atrakcyjnie zrealizowane, o ważnym przesłaniu.

– Czy po tak długim graniu nie trzeba odnawiać kostiumów i lalek?

– Oczywiście, że trzeba. Z kostiumami jest trudniej. Nie jest bowiem tak, że można jeden kostium odnowić, a resztę zostawić. Scena na szczęście oszukuje i to, co nie byłoby możliwe w normalnym codziennym życiu, tu daje się zrobić. W życiu nie chodzilibyśmy w jednej, choćby najwytworniejszej, sukni balowej przez piętnaście lat. Tutaj po małych rekonstrukcjach możemy. Mimo to w którymś momencie trzeba było na nowo uszyć kostiumy. Scena bowiem z jednej strony oszukuje, ale z drugiej pokazuje detale. Gdyby więc jeden kostium anioła odnowić, to od razu zobaczymy, że to anioł z innej parafii. Lalki także muszą być rekonstruowane, odnawiane, ale do tego spektaklu jeszcze nie robiliśmy żadnej od nowa. W innych sztukach, które się gra dłużej, też jest podobnie.

– Generalna rekonstrukcja nastąpi, gdy zagracie po raz tysięczny?

– Nie wiem, czy stroje wytrzymałyby tyle lat, choć w tamtych latach materiały były mocniejsze!

– Może dlatego, że z Bielska-Białej?

– Trudno mi powiedzieć. W każdym razie śmiejemy się, że – bez względu na materiały kostiumów – jeszcze długo widzowie nie pozwolą nam na zejście tego spektaklu z afisza. Na szczęście jest to tak skonstruowane przestawienie, że nie ma znaczenia, czy aktor ma 20 czy 30 lat. Zespół się starzeje, przedstawienie – nie.

Mr Scrooge na podstawie Opowieści wigilijnej Karola Dickensa. Adaptacja: Veta Skřipkova, przekład: Joanna Goszczyńska, reżyseria: Marian Pecko, scenografia: Ewa Farkašová, Jan Zavarský, muzyka: Robert Mankovecky, teksty piosenek: Wojciech Szelachowski. Występują: Małgorzata Bulska, Małgorzata Król, Magdalena Obidowska, Konrad Ignatowski, Włodzimierz Pohl, Ziemowit Ptaszkowski, Tomasz Sylwestrzak, Piotr Tomaszewski.
Premiera 22 lutego 2001 r.