„Don’t stop!” odc. 1. Motywacja

termin: 31.12.2018
kategoria: dobry wygląd i zdrowie


Kamil Myszka jest trenerem personalnym i instruktorem kulturystyki. Przeszedł daleką drogę do momentu, w którym jego pozornie groźny wygląd, pozostał jedynym śladem dawnych bojów. Dodajmy, bojów jakie niegdyś musiał staczać z samym sobą – z własnymi słabościami i lękami. Wyszedł z nich zwycięsko, a swoimi doświadczeniami dzieli się w pracy z innymi ludźmi. Chce ich inspirować do zmiany życia. I nie chodzi tylko o zrzucenie zbędnych kilogramów czy o rzeźbę na brzuchu. Kamil pomaga ludziom odnaleźć harmonię wewnętrzną. Droga do niej wiedzie przede wszystkim poprzez zmianę w myśleniu o sobie.

W cotygodniowych odcinkach Kamil odpowie na pytania, związane z motywacją, dietetyką, ćwiczeniami odchudzającymi i nie tylko. Porozmawiamy o tym, co jeść, jak ćwiczyć i jak nie zniechęcać się w pracy nad sobą. Wiemy, że nie wyczerpiemy tych tematów w kilku odcinkach. Za to mamy nadzieję, że uda się nam zainspirować parę osób do przeprowadzenia jakiejś ważnej zmiany w swoim życiu. Pierwszy odcinek to rozmowa o motywacji.

Czy każdy może odnaleźć motywację do realizacji swoich celów w życiu? Czy to zależy od charakteru?

Myślę, że każdy. Myślę, że determinacja w dążeniu do celu uwarunkowana jest tym, do jakiego celu dążymy. Jeśli jest to coś, co nie sprawia nam przyjemności, to na dłuższą metę może nie być łatwo. Według mnie sekret tkwi w tym, aby robić w życiu to, co się kocha. Wtedy można osiągać szczyty własnych możliwości. Zawsze na początku jest trudno, czasem nawet bardzo trudno, ale jak powiedział kiedyś ktoś mądry: „jeśli coś kochasz, to będzie bardzo trudno z tego zrezygnować, ponieważ pustka po tym czymś będzie dla ciebie zbyt wielka”. A z drugiej strony, jeśli nie kochasz tego co robisz, to wtedy nawet małe schody powodują, że odpuszczasz.

Od czego zacząć, kiedy chce się zrealizować jakiś cel (zrzucenie wagi, poprawienie kondycji), do którego nigdy wcześniej się nie podchodziło?

Od uświadomienia sobie, o co tak naprawdę walczymy i po co. Trzeba zrozumieć swoje rzeczywiste potrzeby, z których wypływa konieczność przeprowadzenia zmian w życiu. To dopiero da nam głębokie przekonanie o słuszności tego, co robimy. Czy mając spory naddatek kilogramów możemy być sprawni? Co z naszym zdrowiem? Czy nasze rodziny będą mogły się nami cieszyć, czy będą się martwiły tym, że grozi nam choroba, związana z nadwagą? To tylko przykład, ale akurat potrzeba bycia zdrowym jest jedną z najważniejszych. Trener personalny to osoba, która pomoże wsłuchać się we własne wnętrze i poprowadzi nas przez cały proces przemiany. Jak już mówiłem, ważne jest, aby głęboko pragnąć tego, do czego się dąży. Ale równie ważne jest nauczenie się cierpliwości. Przestań się krytykować. Przestań się demotywować, mówiąc sobie cały czas nie mogę, nie potrafię, to nie dla mnie. Zmiany zawsze przychodzą z czasem.

Ale z biegiem czasu, często spada motywacja. Na przykład, kiedy zaczynamy biegać, to po kilku razach przestaje się chcieć pokonywać kolejne bariery bólu, robić większe odległości itd. A czasem zwyczajnie się nie chce, wkrada się nuda, rutyna itd. Jak zwalczyć słomiany zapał?

Nie musimy robić ciągle tego samego. Trzeba szukać nowych dyscyplin sportu, nowych ludzi, nowych zajęć. Trzeba znaleźć coś, co sprawi nam radość. Jeśli nie bieganie, to może siłownia? Jest dużo rzeczy do wyboru: treningi szybkościowe, treningi funkcjonalne, pilates, treningi dynamiczne, są też sztuki walki…

Jak nasza rodzina i przyjaciele mogą nam pomóc w osiąganiu celów? Jak motywować kogoś bliskiego?

Bliska osoba, która rozpoczyna proces zmian, potrzebuje naszego wsparcia. Jeśli zaczyna jeść inaczej niż do tej pory, to można ją zapytać, czy następnym razem kupić jej potrzebne składniki. A może zrobić jej przyjemność i ugotować to nowe danie, które jada? Należy wykazać się empatią i zrozumieniem. Skoro ktoś podchodzi do zmian, to znaczy, że nie do końca jest z siebie zadowolony. A więc może nie zupełnie jest szczęśliwy? Trzeba otoczyć go zainteresowaniem i miłością. Nie można krytykować czy wyśmiewać. Lepiej zapytać: „jak Ci idzie? Dajesz radę? Może chcesz pogadać?”

A z drugiej strony, ja akurat mam zupełnie inne doświadczenia, bo we mnie nikt nigdy nie wierzył. Rodzina mnie krytykowała. Moi bliscy nie wiedzieli, jak ważne są dla mnie te codzienne ćwiczenia, które przecież wykreowały moje nowe życie. Mnie ten brak wiary strasznie motywował, dodawał mi skrzydeł, myślałem sobie: „pokażę wam, jeszcze zobaczymy! Wiem do czego dążę i osiągnę to”. Myślę, że nie tylko ja przeszedłem taką drogę.

Rozmawiał Tomasz Wawak
Całą historię Kamila znajdziecie tutaj. 

 

Komentarze