Choć większość tego spotkania nie była wyjątkowo spektakularna, to jednak efekt napełnił serca kibiców nadzieją. Przez pierwsze pół godziny obie drużyny nie potrafiły strzelić bramki rywalowi. Dopiero Paweł Tomczyk w 32. minucie, po podaniu Łukasza Sierpiny, pokonał bramkarza Olimpii. Do końca pierwszej połowy więcej bramek już nie było. Druga połowa była ciekawsza, jeśli chodzi o akcje ofensywne. W 67. minucie Iliev strzelił w bramkę, broniona przez Małeckiego. Ten nie zdołał jednak utrzymać piłki w rękach, co wykorzystał Łukasz Sierpina, podwajając przewagę nad rywalem. Ostatni gol strzelił Valerijs Sabala, który pewnie uderzył z 25. metrów.

Po meczu trener Adam Nocoń mówił: – Cieszymy się z tego zwycięstwa, tym bardziej że zostało odniesione po ciężkiej walce z bardzo dobrym przeciwnikiem. Wynik wskazuje, że było lekko łatwo i przyjemnie, ale kto widział mecz ten wie, że tak łatwo nie było. Dobrze rozegrany mecz i ważna bramka na 2:0, która bardzo nas uspokoiła, trzecia bramka Sabali to stadiony świata. Wiedzieliśmy że Olimpia to zespół zdyscyplinowany, dobrze gra w obronie i nie był to łatwy przeciwnik. Cieszymy się z wygranej i czekamy na kolejny mecz.

Trener odniósł się też do braku zmian w pierwszej 11 po ostatnim meczu: – Analizowałem poprzednie mecze Podbeskidzia, było dużo rotacji i uznałem, że trochę stabilności też się przyda w tym zespole, żeby zawodnicy zaczęli lepiej funkcjonować w takim ustawieniu. Miałem też dylematy, ale postawiłem na tych samych zawodników i myślę, że nie wyszło to źle.

W meczu padły trzy żółte kartki. Jedną z nich dostał Łukasz Sierpina za faul, dokonany na Marcinie Kaczmarku. Jak mówił trener Olimpii Jacek Paszulewicz: – Dostałem informację, że jest podejrzenie złamania ręki, oczywiście jest to dla nas duża strata, jeśli ta diagnoza okaże się trafna. Marcin jest kapitanem i bardzo doświadczonym zawodnikiem, daje nam dużo jakości na boisku. Nieszczęśliwa, pechowa interwencja obrońcy gospodarzy, bo nie sądzę aby był to wynik złośliwości, tym nie mniej Marcin wypadnie z drużyny, a dziś spowodowało to, że ten mecz się dla nas skończył.

Tomasz Wawak

Foto: TSP

Komentarze