Antoni Fuczik – nestor bielskich mechaników



Warsztat naprawy maszyn do szycia, liczenia i pisania założył w Białej w 1946 r. Józef Fuczik. Od 1967 r. pracuje tam jego syn Antoni Fuczik. Z okazji półwiecza działalności usługowej Antoniego Fuczika rozmawia z nim Jan Picheta.

– Od kiedy zaczął Pan prowadzić samodzielnie warsztat naprawy maszyn do szycia, liczenia i pisania?

– Tata prowadził warsztat do 2000 r. Do tego czasu pracowaliśmy razem. Później przejąłem warsztat z całym dobrodziejstwem inwentarza. Początkowo naprawialiśmy maszyny do szycia, liczenia i pisania, a także taksometry. Te ostatnie do czasu, gdy były mechaniczne. Po wprowadzeniu elektroniki zrezygnowałem, bo było to już zbyt skomplikowane dla mnie. Naprawiałem natomiast nadal elektroniczne kalkulatory. Coraz bardziej sporadycznie naprawiam maszyny do pisania. Wszyscy mamy przecież komputery. Czasem przynoszą maszyny do pisania ludzie, którym drżą ręce przy pisaniu piórem. Oni jeszcze decydują się na pisanie maszynowe.

– Jak bardzo zmieniły się w czasie Pańskiej pięćdziesięcioletniej praktyki maszyny do szycia?  

– Zmieniły się bardzo. Niestety na niekorzyść. Jest napisane „Łucznik”, „Radom” a wewnątrz „chińszczyzna”. Konstrukcje tych maszyn są prymitywne, jednorazowe. To właściwie „jednorazówki”!

– Dlaczego tak się dzieje?

– Ludzie kupują maszyny tanie. Dla wielu osób liczy się głównie niska cena. Przynoszą jednak zakup do mnie, bo maszyna nie chce szyć, a ja się muszę bardzo ciężko napracować, żeby w ogóle działała! Klienci myślą, że takie maszyny będą idealnie pracować, a tu się nie da! To czas stracony, bo muszę nawet wprowadzać poprawki pofabryczne. Ktoś mówi: – Przecież to nowa maszyna. – Tak, zostały tam nawet poprodukcyjne opiłki…

– Może Pan podać parę przykładów tego, jak musi poprawiać po „Chińczykach”?

– Proszę bardzo. Luz fabryczny na korbowodzie jest tak duży, a tak tandetnie to wszystko wykonane, że się nie da temu zaradzić. W normalnej blasze zrobiono otwór na plastik, który funkcjonuje jako korbowód. Do tej pory – w starych maszynach – korbowód się rozkręcało jak panewkę w samochodzie, szlifowało, dopasowywało, docierało, bo był wykonany ze staliwa. A w nowych maszynach nie jestem w stanie nic zrobić! Prowadzenie igielnicy także nie wygląda tak jak w starych maszynach – góra – dół, lecz jest blacha w kształcie litery L – wyciśnięta na prasie i przewiercona wiertłem na wylot – i tam „chodzi” igielnica bez tolerancji. Gdy igielnica z igłą „chodzi na boki”, to nie można wyregulować bliskości chwytacza od igły. Muszą być usunięte fabryczne luzy, żeby wszystko poustawiać. Jest to ogromna praca!

– Czy dużo jest jeszcze ludzi, którzy trudnią się podobnym fachem?

– Jest jeszcze w Bielsku-Białej kilku mechaników, ale ja jestem najstarszy. Pora na emeryturę.

– Na emeryturze nie będzie Pan pracował?

– Mam teraz bardzo wysokie opłaty. ZUS mi zżera dużo. 1040 zł miesiąc w miesiąc. Do tego dochodzą opłaty za lokal, gaz, prąd, telefon. Na to wszystko muszę zapracować własnymi rękoma. Czyli napracuję się, a niewiele z tego mam, bo nic nie chce zostać. Może na emeryturze będę płacił tylko ubezpieczenie zdrowotne, tj. ok. 300 zł. To by mi bardzo ulżyło. Wtedy będę się zastanawiał…

*   *  *

Warsztat naprawy maszyn do szycia, liczenia i pisania założył w 1946 r. Józef Fuczik, znany już przed II wojną światową bielski mechanik oraz uczestnik wyścigów motocyklowych. Józef Fuczik przyjaźnił się z synami bielskiego przemysłowca – braćmi Alfredem i Erwinem Gayerami. Przyjaciele podarowali mu motocykl marki Rudge, na którym startował w ulicznych mistrzostwach Polski i innych zawodach.

Jeden z synów Józefa Fuczika – Antoni odziedziczył po ojcu obydwie pasje. Wraz z braćmi stworzył w połowie lat 60. klub go-kartowy PKS BKM. Antoni Fuczik był siedmiokrotnym mistrzem Polski w klasie popularnej. Później był także działaczem PKM Bielsko-Biała – w czasach, gdy największe sukcesy odnosił w rajdach enduro mistrz świata Maciej Wróbel.

Niezależnie od pasji sportowych – Antoni Fuczik pracował już od roku 1967 w warsztacie naprawy maszyn założonym przez ojca w Białej.