Wdowi grosz z potrzeby serca



W miarę zbliżania się godziny 20.00 w minioną niedzielę bielski Rynek zapełniał się mieszkańcami. W końcu doczekali się głównej wizualnej atrakcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – „Światełka do nieba”. Przybyło mnóstwo rodzin z dziećmi. Wszak to one chciały najbardziej zobaczyć laserowy pokaz. Było jednak także sporo młodych par, które nie marzą jeszcze nawet o 500+.

Przyszliśmy zobaczyć fajerwerki, napić się grzańca i posłuchać dobrej, rockowej muzyki. Przede wszystkim jednak przybyliśmy, aby wesprzeć Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Damy na nią tyle, ile możemy: wdowi grosz – stwierdził znany zawodnik MRKS Czechowice-Dziedzice Szymon Niemczyk. – Zawsze dajemy co roku. Sama widziałam  w szpitalach aparaty, które zakupiła WOSP. Mogłam przekonać się, jak bardzo są potrzebne – dodaje jego przyjaciółka Dominika Płonka.

Zobacz galerię zdjęć z 25. Finału WOŚP w Bielsku-Białej i Kętach

Czasy się zmieniły. Do tej pory nie wspomagałem Jurka Owsiaka, bo uważałem, że wszystko to powinien robić rząd RP. Ponieważ jednak „dobra zmiana” robi wszystko, żeby storpedować takie wspaniałe inicjatywy, które jednoczą społeczeństwo, również postanowiłem pomóc – powiada ich przyjaciel Jan Sowiński. – Nawet nie wiedziałem, że dziś gra WOŚP, ale oczywiście dam, ile będę mógł – powiedział inny mieszkaniec Bielska-Białej Jacek Szczepaniec.

Ostre granie zaczęło się już od godzin przedwieczornych. Wystąpił m.in. zespół Factory of Blues. Gościnnie zagrał z nimi jeden z najbardziej znanych bielskich muzyków Leszek Szewczuga. W tym samym mniej więcej czasie w Częstochowie występował z Golec uOrkiestrą jego syn Robert Szewczuga.

– Gdy myśmy występowali, czyli około 17.00, takiego mrozu jak około 20.00 jeszcze nie było – stwierdził Leszek Szewczuga. – Grzejniki podczas próby pracowały wyśmienicie, temperatura była umiarkowana, dawała więc poczucie tzw. timingu. Później coś pękło, zabrakło fazy, ale daliśmy radę. Grało się bardzo przyjemnie. Jak to mówią, gdy się czuje bluesa, to się gra. Cieszę się, że mogłem wspomóc bluesem Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, która zagrała już po raz 25. Będziemy grali doi końca świata, a nawet dłużej – powiedział Leszek Szewczuga.

Najpierw wystąpiły cztery adeptki Szkoły Śpiewu IMR Katarzyny Zaręby, później Factory of Blues, Black Bee, Rocker Soul, a na koniec – już po „Światełku do nieba” – słynący z piosenki o Piotrku Żyle Lazy Leg – powiedział jeden z organizatorów, działacz Podbeskidzkiego Przeglądu Piosenki Jarosław Zabłocki. Rzeczywiście wśród mieszkańców Bielska-Białej furorę również zrobiła piosenka z refrenem: Dupa na pięty, garbik i fajeczka – o tym Piotrek marzył od dziecka.

Wszystko robimy charytatywnie. Nikt nie bierze za to pieniędzy. Każdy dokłada swoją pracę, swoje umiejętności. Jesteśmy zafascynowani ideą Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Robimy to z potrzeby serca – powiedziała inna organizatorka imprezy, członek zarządu towarzystwa Podbeskidzki Przegląd Muzyczny Małgorzata Chełchowska-Rak.

Nieopodal muzycznych popisów odbywała się także aukcja, podczas której można było nabyć najróżniejsze atrakcje. Jedną z nich był specjalnie wypieczony chleb w kształcie serca WOŚP. Jego wykonawcą nie był bynajmniej piekarz, lecz programista Rekordu SI, a fotografik z zamiłowania – Paweł Mruczek (nb. nasz współpracownik).

–  Moje chleby są na naturalnym zakwasie. Od trzech lat mam cały czas ten sam zakwas, który cały czas „dokarmiam”. Pewna część zakwasu jest bazą do następnych wyrobów. Na aukcję zrobiłem chleb nawiązujący do idei WOŚP – stwierdził Paweł Mruczek.

Ile orkiestra ugrała tym razem w Bielsku-Białej, okaże się zapewne za parę dni, gdyż uczestników akcji były tysiące.

 Jan Picheta

Tak wyglądał bielski Finał WOŚP z lotu ptaka. Autorem zdjęć jest naddachami.pl

Komentarze