Ulica Kreatywna



Oddział bielski Towarzystwa Psychoprofilaktycznego w Partnerstwie z Towarzystwem Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia od półtora roku realizuje projekt dofinansowany ze środków Funduszu Inicjatyw Obywatelskich pn. „Bielsko-Biała – Ulica Kreatywna”.

Nazwa wskazuje, że realizatorzy przedsięwzięcia organizują życie twórcze na ulicy… Jak zaświadcza jeden z organizatorów „Ulicy Kreatywnej” Jarosław Warzecha, głównym bowiem zadaniem jest animowanie czasu wolnego młodych ludzi, którzy właśnie na ulicach go spędzają.

– Chcemy pokazać młodym ludziom, jak wyglądają bardziej konstruktywne formy spędzania czasu wolnego. Założyliśmy sobie, że będziemy pokazywać im pozytywne wzorce osobowe dorosłych ludzi. Nie każdy z nich ma takie wzorce we własnej rodzinie. Pragniemy pokazywać pozytywne strony życia, różnorakie formy aktywności, ciekawych ludzi z pasją – twierdzi animator „Ulicy Kreatywnej” Jarosław Warzecha. – Początkowo szukaliśmy dzieci i młodzież, która wychowywała się sama na ulicy. Teraz prowadzimy już zajęcia ze stałą grupą dzieci i młodzieży. Oczywiście każdy może do grupy dołączyć, bo zajęcia są bezpłatne. Zajęcia organizujemy w klubie przy ul. Komorowickiej oraz na boisku przy ul. Montażowej – dodaje Jarosław Warzecha.

Animatorzy z „Ulicy Kreatywnej” działają jako wolontariusze głównie w dzielnicy Biała – Północ, choć młodzież przybywa tam z niemal całego miasta. W tym roku zamierzają znowu wyjść na ulice, place oraz zabaw  i inne miejsca, aby pokazać, jak można się tam bawić. Zamierzają aktywizować młodych ludzi. Część z nich już się nauczyła pewnych zachowań.

– My zresztą przy nich też nauczyliśmy się pewne rzeczy robić i chcemy je nadal „sprzedawać”, czyli zarażać aktywnością kolejne osoby – powiada Jarosław Warzecha.

Uczestnicy zajęć spotykają się o stałych porach – w każdą sobotę od 10.00 do 13.00 w zależności od warunków pogodowych – albo na boisku przy ul. Montażowej, albo w klubie przy ul. Komorowickiej. Raz spotkali się nawet na zajęciach w… klatce schodowej. Działacze „Ulicy Kreatywnej” chcą pokazać, że wolny czas w kreatywny sposób można spędzać wszędzie. Dzień zaczynają od śniadania. Młodzież sama je przyrządza. Animatorzy kultury z „Ulicy Kreatywnej” kupują jedynie składniki posiłków. W ten sposób rozszerzają zresztą działalność o… warsztaty kulinarne. Sprawia to młodzieży dużą frajdę, a jednocześnie przyda się kiedyś w życiu. Przez żołądek do serca… mawiali starożytni Polacy.

– Przyrządzanie śniadania przez młodych ludzi wiąże się z bardzo szybkim efektem naszych działań – powiada Jarosław Warzecha. – Mało tego – młodzież może natychmiast ocenić, czy i kto się przyłożył do tej pracy, a kto nie.

Wszystko, co animatorzy kultury robią, starają się wykonywać z młodymi ludźmi. Na przykład meble w kuchni w większości zrobiła młodzież. Oprócz tego starają się także spędzać czas na zabawie. Korzystają z gier planszowych czy „piłkarzyków”. Jeśli jest w miarę korzystna pogoda, organizują sportowe formy aktywności na boisku czy poza nim. Grają w piłkę nożną, rzucają frisbee, chodzą po linach, wychodzą w góry. Animatorzy z „Ulicy Kreatywnej” chcą, żeby był to stały element życia społecznego bielskiej młodzieży – comiesięczne wyjazdy na najbliższe gronie. Młodzież korzysta również z rowerów.

– Mamy osiem rowerów. Siedem dostaliśmy z Fundacji „Arka”, a jeden przyprowadził nasz wolontariusz – wspomina Jarosław Warzecha. – Organizujemy również wycieczki. W zeszłym roku wyjechaliśmy do Parku Jurajskiego w Inwałdzie, a później byliśmy w Szczyrku oraz na wycieczce w Eko Parku „W Dechę” koło Gemini. Zapraszamy też na zajęcia ciekawych ludzi. Była np. aktorka Krystyna Pryszczyk, muzyk jazzowy Grzegorz Lulek.

Młodzież przybywa bez przymusu. Nikt nawet nie jest zapisywany na zajęcia. Przychodzi, kto chce, a chce coraz więcej! Stale wokół „Ulicy Kreatywnej” kręci się około 20 osób. Będzie jednak na pewno więcej – uważa Jarosław Warzecha. – Wolontariusz Konrad od tego roku prowadzi bowiem w Kubiszówce zajęcia z breakdance’u. Wszystkich chętnych zapraszamy na nieodpłatne zajęcia – twierdzi Jarosław Warzecha.

Prowadzący zajęcia dokładają do społecznej działaloności, gdyż wożą młodzież własnymi samochodami na wycieczki lub kupują posiłki. Przydaliby się także sponsorzy, żeby opłacić czynsz lokalu przy ul. Komorowickiej, bo to trochę kosztuje. Animatorzy kultury marzą także o tym, żeby animacje z dziećmi i młodzieżą odbywały się na wielu innych placach i podwórkach. Będzie o to łatwiej, bo do działań animacyjnych włączają się już pierwsi uczestnicy zajęć. Przeszkodą są komputery, a raczej związane z siedzącym trybem życia wpatrywanie się w ekran. Młodzi ludzie spędzają bowiem wolny czas głównie w taki sposób…

 – Trudno. My skupiamy się tylko na pozytywnych rzeczach. Wyłącznie na tym nam zależy – mówi Jarosław Warzecha.

Jan Picheta