Trudny rok beskidzkiego sportu



– Jaki to był rok dla beskidzkiego sportu? Które z tegorocznych wydarzeń sportowych chciałbyś przeżyć jeszcze raz w nowym roku, a których więcej nie przeżywać…? – o to pytał ludzi związanych ze sportem na Podbeskidziu Jan Picheta.

 

Czesław Banot (działacz sportowy z Cieszyna):

–  Dla zawodników byłej już sekcji KS MOSiR Cieszyn to był dobry rok. Najwybitniejszy nasz zawodnik Janusz Rokicki zdobył złoty medal w pchnięciu kulą oraz srebrny medal w rzucie dyskiem podczas Mistrzostw Europy Niepełnosprawnych w Grosseto we Włoszech, a następnie srebrny medal w pchnięciu kulą podczas Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. Jest to jedyny medal, jaki przywiózł z Rio sportowiec z województwa śląskiego! Katarzyna Słomka zdobyła złoty medal w rzucie maczugą podczas Mistrzostw Polski Osób Niepełnosprawnych w Słupsku. Maria Juroszek także wywalczyła złoty medal w pchnięciu kulą podczas tych mistrzostw. Ponadto w  armwrestlingu (siłowaniu na rękę) Maria Juroszek zdobyła złoty medal podczas mistrzostw Polski, mistrzostw Europy i mistrzostw świata oraz srebro w zawodach o Puchar Świata. W Międzynarodowych Mistrzostwach Słowacji Osób Niepełnosprawnych Piotr Cieślik wywalczył złoty medal w rzucie dyskiem oraz srebrny medal w rzucie oszczepem i w pchnięciu kulą. Obecnie wszyscy ci zawodnicy znaleźli się już w nowym integracyjnym klubie: IKS Cieszyn.

 

Łukasz Biel (zawodnik BTS Rekord, reprezentant Polski w futsalu):

– Popatrzę na to z perspektywy bielskiego kibica piłki nożnej, bo w tej materii mam wiedzę. TS Podbeskidzie po niezłej rundzie rewanżowej, w grupie spadkowej zdobyło tylko punkt na 21 możliwych, więc to o czymś świadczy. Niestety teraz nadal ich gra się „nie klei”. Coś tam nie gra, ale oby 2017 był dla nich lepszy. Futsalowcy Rekordu, podsumowując mijający rok, śmiało mogą spojrzeć w lustro i powiedzieć, to był dobry rok! Trzecie miejsce w Futsal Ekstraklasie, a teraz po rundzie jesiennej 31 na 33 możliwe punkty. Czego chcieć więcej? Odpowiedź jest bardzo prosta… mistrzostwa Polski! Reszta lokalnych drużyn niczym szczególnym się nie wyróżniała, więc życzę im większych sukcesów sportowych, aby regionalna piłka nożna „szła do przodu”.

 

Piotr Dudek (prezes Aquy SA w Bielsku-Białej, przedstawiciel firmy sponsorującej m.in. sportowców):

– W trosce o moje zdrowie psychiczne i fizyczne starałem się nie interesować postępami siatkarzy, siatkarek i piłkarzy. Niestety wiem, że rok był taki, że należałoby jak najszybciej o nim zapomnieć. Szczególnie przykro było obserwować, jak marnotrawił się między innymi mój osobisty wieloletni wysiłek włożony w wejście bielskiego klubu do ekstraklasy piłkarskiej. Myślę, że teraz musi być tylko lepiej. Tego życzę bielskiemu sportowi – sukcesów na miarę osiągnięć  zawodnika Beskidzkiego Klubu Motorowego Sebastiana Krywulta – mistrza Europy.

 

Piotr Filek (prezes BKS Stal):

Na tak zadane pytanie odpowiedz jest jedna – smutek. Sporty zespołowe to upadek z zagrożeniem, że w niedługim czasie nie będziemy mieli w naszym mieście żadnego klubu ekstraklasowego. Jedyny wyjątek to Rekord, bo to klub prywatny – czytaj: niezależny. Sporty, z których miasto jest znane (wielokrotni mistrzowie Polski, zdobywcy wielu prestiżowych nagród), z braku funduszy upadają. Obawiam się, że rodzynek Sebastian Kawa – instytucja sama w sobie) nie wynagrodzi strat. Smutna to rzeczywistość na progu Nowego Roku. Pozostaje wiara, że przyszłość okaże się bardziej kolorowa. Szczęśliwego Nowego Roku dla całego bielskiego sportu i jego sympatyków.

 

Łukasz Klimaniec (publicysta Dziennika Zachodniego):

– 2016 rok nie był najlepszym rokiem dla bielskiego sportu, zwłaszcza dla reprezentantów dyscyplin zespołowych w naszym mieście. Podobnie jak bielscy kibice, nie chciałbym raz jeszcze przeżywać spadku piłkarzy Podbeskidzia z ekstraklasy (ani z żadnej innej ligi) oraz ich serii meczów bez zwycięstwa. Lepiej zapomnieć też słabe spotkania w wykonaniu siatkarzy BBTS, jak również chimeryczną postawę siatkarek BKS, „uwieńczone” trenerskimi zmianami. Na szczęście nie brakowało wydarzeń sportowych, do których chętnie będzie się wracało pamięcią. BTS Rekord zdobył brązowy medal mistrzostw Polski w futsalu, a imponująca seria ekstraklasowych zwycięstw w drugiej połowie 2016 roku to chwile, które można długo celebrować i chciałoby się przeżywać raz za razem. Niesamowitym przeżyciem był turniej ekstraklasy amp futbolu w Bielsku-Białej i emocje, jakie zafundowali Kuloodporni Bielsko-Biała. Pełna trybuna stadionu „na górce”, żywiołowy doping, zacięte mecze, piękna pogoda – to było rewelacyjne wydarzenie. Zresztą ten zespół niezależnie od wyników emanuje pozytywną energią. Miłym przeżyciem było także śledzenie wyników bielskich trzecioligowców – BKS Stal i Rekordu, którzy na boiskach opolsko-śląskiej ligi prezentowali skuteczny i dobry futbol, a sezon zakończyli w ścisłej czołówce.

 

Tadeusz Paluch (dziennikarz i komentator sportowy):

– Z tegorocznych przeżyć sportowych zapamiętam raczej niewiele! W skali ogólnokrajowej, chciałbym stabilizacji biało-czerwonych piłkarzy na poziomie z 2016 roku. Jak to mawiają – nie musi się lać, byle kapało. Lepszych rezultatów oczekiwałbym po reprezentacyjnych siatkarzach i szczypiornistach. Powrotu na szczyt życzyłbym Kamilowi Stochowi, a Anicie Włodarczyk dalszego, niepodzielnego panowania na lekkoatletycznych arenach. Na beskidzkim czy bielskim podwórku o wiele trudniej o dobre wspomnienia z mijającego roku. Dlatego też wolę skupić się na życzeniach na 2017 rok. Z wielu powodów upragnionego powrotu na mistrzowski tron, albo i nawet ustrzelenia dubletu życzę futsalowcom Rekordu. Zasługują na to jak mało kto. Pozostałym przedstawicielom dyscyplin zespołowych z Bielska-Białej życzę osiągnięcia przyzwoitego poziomu sportowego, a niektórym z decydentów większego „ciągu na bramkę”, czyli więcej samodzielności oraz klarowności w słowach i czynach, a nie „słowotoku”. Najkrócej mówiąc – oczekiwałbym jasnych reguł gry z kibicami i określenia rzeczywistego stanu możliwości, mniej prężenia muskułów, więcej „realu”, niż „virtualu”. Wiem, że o spełnienie marzeń i aspiracji sympatyków piłki nożnej oraz siatkówki (kobiecej i męskiej) będzie trudno, ale niechby wreszcie kibice mogli znacznie częściej przeżywać pozytywne emocje. Tego właśnie, a nade wszystko zdrowia życzę!

 

Janusz Okrzesik (b. prezes TS Podbeskidzie, współtwórca awansu klubu do ekstraklasy):

W pamięci utkwiły mi przede wszystkim smutne wydarzenia. „Widowiskowy” spadek z ekstraklasy w fatalnym stylu – niestety, tego nie da się zapomnieć. Kompletna bezradność na boisku i w gabinetach działaczy, frustracja na trybunach – oby nigdy więcej! Na pocieszenie mam tylko to, że nie takie kluby spadały i potem wracały do ekstraklasy, a porażki też są ważną częścią sportowej historii.

Nic na pocieszenie nie mam w sprawie inauguracji stadionu. Anglicy mają takie powiedzenie: „wyszarpał klęskę z paszczy zwycięstwa”, opisujące kogoś, kto miał już zwycięstwo na talerzu, ale z własnej głupoty doprowadził do przegranej. Pasuje jak ulał do naszego stadionu. To jednak jest sztuka: robić uroczyste otwarcie stadionu, który dawno jest otwarty. Zapowiadać przez dwa lata że na inaugurację zagra zespół z Bundesligi i w końcu, przy dźwiękach orkiestry dętej  zmierzyć się ze Stalą Mielec. No i przegrać ten „wielki mecz otwarcia”… To potrafią tylko najlepsi. Niestety, to nie wypadek przy pracy, ale podsumowanie standardów i ambicji ludzi obecnie zarządzających bielskim sportem.

Teraz plusy. Jeśli szukać w Podbeskidziu, to jednak kibice. Drużyna przegrywa u siebie mecz za meczem, nie ma ani goli ani ambicji, a na trybunach 5-6 tysięcy ludzi. Więcej niż w Gliwicach na meczach wicemistrza Polski, Piasta. Tylko tego nie zmarnujcie, panowie urzędnicy i działacze!

I największy plus, który znajduję na peryferiach tego większego sportu. W ostatnim roku obserwowałem z bliska treningi młodych lekkoatletów na stadionie Sprintu, amatorskie turnieje szachowe (z graczami w wieku od lat 6 do 76), fantastyczne turnieje judo dla dzieci (brawo Janosik!), mikołajkowy turniej karate, treningi młodych piłkarzy Zapory Wapienica – wszędzie pełno chętnych do uprawiania sportu, wszędzie piękna walka, łzy porażki i radość zwycięstwa – czyli wszystko to, co stanowi o sile sportu. Prawdziwe życie jest właśnie tam!

 

Komentarze