Szkoła śpiewu w Metrum



Metrum Jazz Club zapełnił się 30 października rzeszą utalentowanych młodych ludzi ze Szkoły Śpiewu IMR podczas koncertu Youth in tribute to swing – młode oblicze legendy jazzu. Jazzowa młodzież śpiewała standardy, do których tańczyli ich rówieśnicy ze Szkoły Tańca Cubana. Szkołę Śpiewu IMR założyła Katarzyna Zaręba, która odpowiedziała w ten sposób na zapotrzebowanie na tego typu edukację.

Jeszcze kilkanaście lat temu takich szkół nie było. Zaczęły pojawiać się później, na fali popularności takich programów telewizyjnych jak „Idol” czy „X-Factor”. Zrobiła się nawet moda na tworzenie szkół. My zaistnieliśmy trochę wcześniej, gdyż zawsze chciałam założyć taką szkołę, w której można nagrywać teledyski, płyty, często występować, być cały czas pod okiem fachowca – powiada Katarzyna Zaręba.

Imprezę prowadziła Katarzyna Pytlarczyk, która również ćwiczyła dwa lata śpiew pod okiem K. Zaręby, a niedawno założyła zespół „Lub Orkiestra”. Występuje w nim wspólnie z właścicielem TV regionalna.pl Marcinem Szendołem.

My funny valentine zaśpiewała uczennica nie tylko szkoły śpiewu, ale także szkoły muzycznej – Marta Mikuła. W jej głosie słychać było melizmaty – ozdobniki, których Marta – zdaniem Katarzyny Zaręby – nadużywa. Z drugiej strony ona nad nimi panuje! – O ile mnie to na początku drażniło, to teraz uważam, że jest to cecha charakterystyczna, która ją ogromnie wyróżnia. Uczę ją od pięciu lat. To niesamowicie zdolna dziewczyna, której życzę, aby wypłynęła na szersze wody. Pochodzi z rodziny muzykalnej. Mama gra na wiolonczeli, ona na altówce, więc słuch musi mieć doskonały – twierdzi Katarzyna Zaręba.

Agnieszka Byrska głos ma anielski. Ćwiczy w szkole cztery lata. Jest mamą dwójki dzieci, ale zawsze znajduje czas na lekcje śpiewu i koncerty zespołu „Chapeau bas”. – Agnieszka twierdzi, że jeśli mąż ma czas, żeby jeździć raz w tygodniu na ryby, to ona też musi go znaleźć, aby rozwijać hobby muzyczne. W efekcie każdy się rozwija. Agnieszka jest konsekwentna. Nie opuszcza lekcji, cały czas ćwiczy – powiada Katarzyna Zaręba.

Ciepłym, miłym, czarującym głosem o dość dużej skali dysponuje Oliwia Kurpas, która uczy się w szkole piąty rok. Zaczęła już w wieku 11 lat. – To zwierzę sceniczne, bardzo dużo występuje, wygrała wiele festiwali i konkursów. To moja wizytówka, bo jest u mnie najdłużej. Świadectwo pracy Aleksandry Kozioł i mojej – wyjaśnia Katarzyna Zaręba.

Prócz tych dwóch nauczycielek w szkole uczy obecnie także Elżbieta Tanistra, która ukończyła Wydział Jazzu w AM w Katowicach, absolwentka UŚ w Cieszynie Marlena Zając oraz Konrad Bargieł,student katowickiej AM.

Małgorzata Stocerz uczy się w szkole śpiewu dwa lata i ma zadatki na świetną wokalistkę. To balladzistka o mocnym głosie i ogromnym talencie. – Jeszcze brakuje jej może pewności siebie. To wynika z tego, że za mało występuje. Gdyby występowała stale, przestałaby mieć blokady w głowie. Rozwija się jednak znakomicie. Ma już własny zespół „Tomatos”. Grają i śpiewają przepiękne piosenki autorskie – uważa Katarzyna Zaręba.

Młodziutka Emilia Nowicka śpiewa poważniej niż wygląda. Ma bowiem talent aktorski. Może być kimś. Gdy zaczęła śpiewać głośniej, wysiadła na chwilę aparatura.

Na okrasę wystąpił zespół wokalny „Chapeau bas”, który śpiewa na swingowo covery jazzowe. Śpiewał na tak wysokim poziomie, by nie widać było, że to szkoła… Ten poziom gwarantują Agnieszka Byrska, Sylwia Grabska, Agnieszka Kulpa, Dawid Kulpa i Dorota Sikora. Akompaniują im Jan Pieczonka na kontrabasie i Marlena Zając na fortepianie. Podczas występów solowych w „Metrum” na fortepianie akompaniowali Paweł Fabrowicz i Natasza Firlej.

Katarzyna Zaręba twierdzi, że prawie każdy z jej podopiecznych ma duże możliwości, np. Małgosia Cieplik, Gabrysia Otto, Alicja Stejskal czy Zuzia Wajdzik. Okres przygotowań do występu jazzowego był krótki, więc nie wszyscy zdążyli. Kto nie zaśpiewał teraz, najpewniej wystąpi podczas koncertu świątecznego. Będzie śpiewać w sumie aż 35 osób.

Jan Picheta

 

Komentarze