Portrety Czeszek z historią w tle



Ilekroć do Bielska-Białej przyjeżdża Mariusz Surosz (a był on naszym gościem już po raz czwarty), tylekroć sala wypełnia się po brzegi. Autor potrafi łączyć powagę problemów ze swobodną, przeplataną anegdotą formą opowieści, ale przede wszystkim lubi w nieoczywisty sposób spoglądać na historię. W swojej pierwszej książce (Pepiki, 2010) rozprawiał się ze stereotypami, które powodują, że postrzegamy Czechów jako tchórzy i konformistów. W drugiej, zatytułowanej Ach, te Czeszki (2015), która w zamierzeniu autora jest kontynuacją Pepików i która była pretekstem do naszego spotkania, naruszył częsty wśród Polaków sielankowy wizerunek naszych południowych sąsiadów.

Na początku naszego spotkania Mariusz Surosz mówił o konstrukcji książki oraz o swoim warsztacie. Pytany o kryteria doboru bohaterek odpowiedział, że każda z tych historii, oprócz tego, że opowiada o interesującej kobiecie, jest powiązana z jakimś istotnym dla Czechów problemem. Portret Elżbiety Rusnok ukazany jest na przykład na tle relacji polsko-czeskich na Zaolziu, los Zdeny Kolečkovej, potomkini Sudeckich Niemców, ilustruje także problemy tej mniejszości, zaś historia Petry Šáchovej jest dobrym punktem wyjścia do opowieści o relacjach państwa z kościołami w Czechosłowacji i później w Czechach. Dowiedzieliśmy się także, że autor planował jeszcze napisać o zamieszkujących Czechy Bułgarkach, Romkach i Słowaczkach. Nie zrealizował tego zamierzenia, ale być może jest to nieśmiała zapowiedź kolejnej książki.

Zobacz galerię zdjęć ze spotkania na stronie Festiwalu Czuli barbarzyńcy 

Surosz przyznał, że polubił swoje bohaterki i z szacunku do nich starał się – wbrew dzisiejszej reportażowej modzie – nie naruszać ich prawa do zachowania intymności. Podczas naszego spotkania zaczęliśmy się zresztą zastanawiać, na ile twórczość Surosza mieści się jeszcze w granicach reportażu i czy aby nie mamy już do czynienia z esejami.

Zasadniczą część naszej rozmowy wypełniła – zgodnie zresztą z wykształceniem autora – historia, przede wszystkim XX i XXI wieku. Mariusz Surosz opowiadał, jak komunistyczne władze fałszowały fakty, dotyczące obecności na ziemiach czeskich mniejszości narodowych, zwłaszcza polskiej i niemieckiej, jak Czesi ustosunkowują się dziś do układu monachijskiego z 1938 roku, jak wreszcie myślą o swych dziejach. Okazuje się, że wbrew opiniom niektórych, nasi sąsiedzi interesują się historią, a pewne problemy, jak na przykład mordowanie Niemców po drugiej wojnie światowej, mogą nawet wpływać na bieżącą politykę i wyniki wyborów.

Zdaniem Surosza fałszywy jest też wizerunek Republiki Czeskiej jako duchowej, religijnej pustyni. Czesi, choć w największym procencie w Europie definiują się jako indyferentni religijnie, czytają przecież eseje słynnego księdza-profesora Tomáša Halíka, a także oglądają masowo talk-show prowadzony przez innego księdza, pochodzącego z Polski Zbigniewa Czendlika. Okazuje się, że wypełniają kościoły różnych wyznań, dyskutują namiętnie o granicach liberalizacji życia społecznego i bywają często bardziej konserwatywni, niż nam się wydaje.

Było fascynującym doświadczeniem wsłuchać się w głos znakomitego gawędziarza, który od wielu lat mieszkając w Pradze, poznał ten kraj jak mało kto, a jednocześnie dysponuje ogromną wiedzą historyczną. Dodać trzeba, że Mariusza Surosza charakteryzuje także dziennikarski szacunek dla faktów i zdolność do obiektywnych, wyważonych opinii.

Jerzy Marek

Spotkanie odbyło się w ramach Festiwlu Kulury Czeskiej Czuli Barbarzyńcy współfinansowanego ze środków Ministrestwa Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej.

Więcej o Festiwalu na stronie www.czulibarbarzyncy.net.pl

Komentarze