Polska nie dla Polaków



Blisko dwie godziny trwało środowe spotkanie Janiny Ochojskiej w mieszkańcami Bielska-Białej, na które do klubokawiarni Aquarium w Galerii Bielskiej BWA przybyło ponad sto osób. Znana działaczka społeczna opowiadała o swych życiowych pasjach i odpowiadała na liczne pytania publiczności. Spotkanie odbywało się pod hasłem „Każdy ma coś, co może dać innym”, a prowadzili je dziennikarze redakcjiBB, która działa pod patronatem Towarzystwa Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia.

Janina Ochojska starała się swoje marzenia realizować od wczesnej młodości. Pierwszym była astronomia. Miała bowiem zamiar odkrywać nowe światy w ogromie kosmosu. Ukończyła więc studia w tym zakresie i zaczęła pracę Polskiej Akademii Nauk. Pobyt we Francji, spotkanie z ludźmi, którzy bezgranicznie oddali się innym, zmobilizował ją jednak do działań na rzecz najbardziej potrzebujących na świecie. Dlatego Janina Ochojska założyła fundację o nazwie Polska Akcja Humanitarna (PAH), której jest prezeską. Fundacja działa od dwudziestu lat. Niosła pomoc w Syrii, Sudanie, Nepalu, Czeczenii czy Korei Północnej. Fundacja pomaga ludziom na obszarach ogarniętych wojną. Tam bowiem, gdzie wojna, tam również żyją ludzie, którzy starają się prowadzić normalne życie. Janina Ochojska pomagała zarówno podczas pierwszej, jak i drugiej wojny czeczeńskiej w latach 90. minionego wieku. W pierwszej wojnie czeczeńskiej została uznana za szpiega i personę non grata przez władze rosyjskie. Mimo to w czasie drugiej wojny również dostarczała pomoc. Przede wszystkim – wodę, której potrzebowali wszyscy. Gdy nawet nie chciały jej tam widzieć władze administracyjne, nacisk ludności, która oczekiwała na wodę, był tak duży, że tę wodę dostarczać musiała. Były to setki tysięcy metrów sześciennych. Oprócz pomocy ludziom dotkniętym wojną budowała studnie w Sudanie czy zajmowała się edukacją w Nepalu. Teraz pragnie pomóc mieszkańcom Korei Północnej. W 1953 r. Polacy zbudowali tam szpital. Polscy budowniczowie przywieźli tam kilkoma pociągami wszystkie urządzenia od cegieł i gwoździ po wyposażenie wnętrz i postawili cały obiekt, który funkcjonuje do dziś. Janina Ochojska była tam kilka razy. Niestety obecnie szpital nie spełnia już żadnych norm czy standardów. Są ogromne problemy z kanalizacją. Prąd i woda bywają od czasu do czasu. Działaczka chce, aby zebrane przez fundację środki trafiły rzeczywiście do szpitala i pomogły tamtejszej ludności. W myśl zasady, że należy pomagać mądrze. Na pytanie, czy reżimowi należy pomagać, odpowiedziała, że u nas też był reżim, a w latach 80. minionego wieku pomagało nam mnóstwo ludzi z wielu krajów Zachodu.

Janina Ochojska namawiała młodych ludzi do otwarcia na świat i innych ludzi, bez względu na kolor skóry, religię itp. Wspominała, że ona miała na kim się wzorować. Jej autorytetami byli ludzie z otoczenia Tygodnika Powszechnego jak Tadeusz Mazowiecki, ks. Józef Tischner czy Jacek Kuroń. Obecnie coraz trudniej o takie autorytety. Może jest nim Jerzy Owsiak, może siostra Małgorzata Chmielewska, choć ona broniłaby się przed tym określeniem rękami i nogami.

Niestety około połowa Polaków nie chce widzieć w Polsce cudzoziemców czy uchodźców. Po 1989 r. wszystkie ekipy rządzące popełniły grzech zaniechania i nie przygotowały Polaków do otwarcia się na świat. Można to było widzieć także podczas ostatniej kampanii wyborczej. Co charakterystyczne – nie chcemy widzieć w Polsce nie tylko obcokrajowców, ale także Polaków. W Kazachstanie do dziś 5 tys. Polaków czeka na przyjazd do Polski, ale żadna nasza gmina nie chce ich przyjąć. Po upadku ZSRR Niemcy przyjęli w ciągu roku 100 tys.  swoich krajan, którzy chcieli wrócić do Niemiec. Polaków nie stać od tylu lat na przyjęcie kilku tysięcy tych, którzy bardzo pragną powrotu do ojczyzny!

Jan Picheta

Komentarze