Nagość przyodziać?



 

Ostatnio fotograficy upodobali sobie portretowanie nagości. Nie chodzi jednak tylko o goliznę cielesną. Niemal wszystko już było. Ciało ludzkie, a zwłaszcza niewieście obfotografowano na wszelkie możliwe sposoby. Pornografia dotarła do najbardziej skrywanych swego czasu zakamarków. Przekroczyła już dawno granice dobrego smaku i obyczaju. Ekshibicjonizmowi cielesnemu towarzyszy nagość duchowa. W minionym miesiącu portrety nagich dusz pokazał podczas obchodów 65 rocznicy powstania Sceny Polskiej Teatru Cieszyńskiego absolwent socjologii UJ, fotografik Marian Siedlaczek. Uwiecznił bowiem artystów bez charakteryzacji i kostiumów. – Nie wiem, czy często mają okazję pozować w taki sposób, dlatego dziękuję moim bohaterom, że zgodzili się pokazać takimi, jakimi są naprawdę i jakimi być może nikt ich nie zna. Bo przecież aktorów znamy przede wszystkim pod przykryciem, kiedy w kostiumach grają swoje role. Jestem wdzięczny za to, że zgodzili się wziąć udział w tym eksperymencie. Cieszę się też, że mogłem mieć skromny wkład w obchody jubileuszu – powiedział Marian Siedlaczek.

Jego obiektyw był tak bezwzględny, że niektórzy aktorzy byli nierozpoznawalni, przynajmniej dla ludzi, którzy nie obcują z nimi na co dzień. Ujawnił tym samym jakąś zdumiewająco dziwną, głęboko skrywaną twarz każdej postaci – często tragiczną, świadomą bezsensu życia, niewygraną dotąd na scenie! Tylko pogratulować ostrości widzenia.

Nieco inne cele wyznaczył sobie „nadworny fotografik” Teatru Polskiego w Bielsku-Białej, artysta wykształcony wszechstronnie, absolwent ASP w Katowicach Tomasz Tobys. Jego portrety powstały „z potrzeby przekazu marketingowego”. Wykonał on bowiem zdjęcia artystów, którzy biorą udział w spektaklu rodem z Broadwayu „Człowiek z La Manczy” w reż. Witolda Mazurkiewicza. Inspirowały go portrety więzienne – fotografie skazanych wykonywane przez służby. Nasuwa się od razu skojarzenie: – Czyż ciało nie jest więzieniem? Poza łysymi i krótko strzyżonymi, większość aktorów ma takie czupryny, że w istocie ich postaci wyglądają, jakby chciały uciec od własnego wizerunku. O ile artyści uwiecznieni przez Mariana Siedlaczka sprawiają wrażenie pogodzonych ze swymi cielesnymi powłokami, „obiekty” fotografowane przez Tomasza Tobysa chcą od swego ciała uciec…

Jeszcze innego wrażenia doznać można oglądając fotografie urodzonej w Rybniku cieszynianki Sylwii Dwornickiej. Ukończyła ona PWSFTiT w Łodzi, a przez wiele lat prowadziła własne studio filmowo-fotograficzne. Obecnie natomiast związana jest z Teatrem Monitoring w Jastrzębiu-Zdroju. W minioną niedzielę 13 listopada otwarto jej wystawę w Galerii Wzgórze Franciszka Kukioły w Bielsku-Białej. Marian Siedlaczek i Tomasz Tobys poprzestawali na portretowaniu artystycznej głowy. Ich zainteresowaniem cieszyły się twarze. Artystka sfotografowała kilkanaście postaci – panów od pasa w górę, panie od kolan wzwyż. Nie są to postacie rozpoznawalne w szerokim kręgu środowiskowym, pozostają raczej anonimowe. Dlatego jej fotografie mają charakter bardziej uniwersalny, może nawet alegoryczny.

Panie charakteryzuje nagość, poza i ewentualnie… dolna część ubrania – majtki lub rajstopy. Niewiasty są ustawione wprost w kierunku widza. Pokazują w sposób naturalny to, co mają zwykle do ukrycia – tłuszcz na biodrach i udach, zwisający biust, odchyloną wargę, także sromową. Niektóre ujawniają swe niedoskonałości mniej, inne bardziej. Wymiar wstydu jest ograniczony do gestu dłoni lub skromnego stroju. Nie widać jednak zażenowania. Zdają się mówić: – Jestem, jaka jestem.

Inne rozwiązanie zaproponowała artystka wobec panów. Choć w kierunku widza każdy z nich odchyla głowę, mężczyźni są odwróceni bokiem. Nagość przyrodzenia pozostaje ukryta. Panowie dysponują jednak rekwizytami, które mogą określać ich osobowość czy charakter. Każdy z nich posiada coś, co wcale nie stanowi o istocie męskości. Przeciwnie – na ogół nie jest kojarzone z płcią przeciwną, jak papierowe serduszko, miotełka, gołąbek, motylek, liście z drzew czy wycelowany wprost we własną twarz obiektyw kamery. Mężczyźni opatrzeni są narcystycznymi atrybutami, które mogą nawet podważać ich płeć. Genderowe osobowości? W każdej chwili zapatrzone w siebie, choć zmienne? Faceci tacy są!?… Nagi mężczyzna wydaje się bowiem dużo bardziej bezbronny niż kobieta. Dlatego przybiera pozy, które są obce niewiastom. A myśmy myśleli dotąd, że jest odwrotnie. Sylwia Dwornicka wyprowadziła nas z błędu. Bezczelnie?…

Biblia powiada, że nagość trzeba przyodziać. Współcześni artyści odpowiadają: – Po cóż, skoro tyle nam mówi o nas samych?

Jan Picheta

Komentarze