„Lipa” jest najstarszym w Polsce konkursem literackim dla dzieci i młodzieży. To już po raz 20 ze Środowiskowego Centrum Kultury BEST na Złotych Łanach setka laureatów „Lipy” wyjechała z cenną nagrodą – książkowym wyborem tekstów ogólnopolskiego przeglądu w szacie graficznej Krzysztofa Dadaka. Finał XX Ogólnopolskiego i XXXIV Wojewódzkiego  Przeglądu Dziecięcej i Młodzieżowej Twórczości Literackiej „Lipa’ 2016” pod patronatem Prezydenta Bielska-Białej 21 października br. okrasił dynamicznym i dowcipnym koncertem Czesław Mozil. Tak się złożyło, że akurat tego dnia odbyła się premiera filmu Aleksandra Dębskiego „Szkoła uwodzenia Czesława M.”, w którym znany muzyk zagrał samego siebie. Największe salwy śmiechu młodej „lipowej” publiczności Czesław M. wzbudził, czytając najbardziej krytyczne recenzje o swym filmie, które umieszczono w Internecie. Artysta pokazał w ten sposób młodym literatom, że do wszystkiego – a zwłaszcza do siebie – należy mieć dystans, czasem także ironiczny.

W tym roku 613 autorów z wszystkich województw nadesłało niemal dwa tysiące prac – wierszy, opowiadań, prób dramatycznych. Jurorzy (Tomasz Jastrun – przewodniczący, Jan Picheta, Juliusz Wątroba, Irena Edelman – sekretarz) byli zachwyceni największą od lat ilością tekstów, które napłynęły na przegląd. Stwierdzili nawet, że ilość przeszła w jakość!  Laureaci wyróżnili się bowiem nadzwyczajną wrażliwością na otaczający świat. Niektórzy ujawnili literacką i językową biegłość, inni byli niezwykle zdumieni istnieniem krzywdy  społecznej w naszych postkomunistycznych czasach… Jurorów ucieszył szczególnie niezwykły wykwit ciekawych dokonań prozatorskich gimnazjalistów i licealistów. W tej edycji przeglądu było naprawdę w czym wybierać i jurorzy wielokrotnie musieli stanąć przed poważnymi dylematami, kogo nagrodzić, zwłaszcza spośród prozaików – gimnazjalistów oraz uczniów szkół średnich. Zmartwiła ich jedynie skromna ilość (i także jakość) tekstów uczniów szkół podstawowych. Zabrakło zwłaszcza utworów poetyckich, których bywało wiele w poprzednich edycjach „Lipy”, a które powstały pod wpływem zachwytu dzieci nad światem, osobliwie przyrodą. Natura jest bowiem cudownym źródłem wszelkiej poezji. Jurorzy zastanawiali się, czy nauczyciele we współczesnej szkole podstawowej nie zwracają już uwagi na elementarne, twórcze potrzeby uczniów? Następne edycje pokażą, czy jest to tragiczny w skutkach trend pedagogiczny, czy jednorazowa, mało istotna aberracja…

Juror Juliusz Wątroba zauważył, że po raz drugi z rzędu wielkim zaskoczeniem była ilość prozy! – Co to się dzieje? Czyżby proza życia(?) była czymś atrakcyjniejszym niźli poezja? Nie potrafię tego sobie wytłumaczyć, tym bardziej, że wiersze (zazwyczaj) są efektem chwili, a już opowiadanie wymaga pracy, czasu, „wyrachowania”… Czyżby współczesna młodzież mniej bujała w obłokach poezji, a bardziej skłaniała się ku konkretnym, namacalnym, racjonalnym i przeliczalnym (w jakiej walucie?) prozatorskim poczynaniom? Ale to już tajemnica, jak tajemnicą, i to piękną, jest to, że  mimo różnorakich pokus okradających z czasu młodzież, jednak powstają wiersze, opowiadania, dramaty – z potrzeby serca, z zachwytu nad istnieniem, z niezgody na zło, z tęsknoty do piękna… I to jest najpiękniejsze, a tegoroczna „Lipa” to jeszcze raz uzmysławia – zauważył Juliusz Wątroba.

Przewodniczący jury Tomasz Jastrun jest pełen podziwu dla organizatorów, a zwłaszcza dyrektorki „Bestu” Ireny Edelman. – Rzadka to wytrwałość w Polsce, gdzie rwanych było tyle dobrych tradycji. Nic dziwnego, że w najnowszych edycjach „Lipy”, biorą udział już dzieci dawnych laureatów. Czy doczekamy się wnuków? Uderza, że przez te lata zmieniło się wszystko i nic. Zmienił się ustrój. Polska otworzyła się na świat. Sztuka, szczególnie poezja, bardzo straciła na znaczeniu. Paradoksalnie brak wolności, zamknięcie Polski, cenzura, sprzyjały artystycznej refleksji. Dzieci i młodzi ludzie jednak nadal uparcie piszą wiersze i prozę, a głęboka sfera uczuciowa jest taka sama jak kiedyś. „Lipa” przez głębokość swoich „konarów” i rozgałęzienia „korzeni” to na pewno jeden w ważniejszych w Polsce konkursów kultywujących tradycję pisania poezji i prozy wśród najmłodszych – podkreślił Tomasz Jastrun we wstępie do „lipowej” antologii.

Irena Edelman zaprosiła na uroczysty finał Anetę Ryncarz – piosenkarkę i kompozytorkę ze słynnego kabaretu „Zielone Szkiełko”, byłą laureatkę „Lipy”, która wyznała, że… na początku było Słowo. – Gdyby nie „Lipa”, może jednak  nigdy nie uwierzyłabym, że to Słowo, które mnie prowadzi, zatrzyma ze mną parę osób, wzruszonych odbiorców autorskich recitali  czekających na kolejne historie i na kolejne spotkania. Może uznałabym, że nie warto… Razem ze słowem podążała za mną muzyka, powstawały więc pierwsze koślawe, piosenki i kolejne i kolejne, aż ujawniając się światu z „Lipy” dotarłam do założonego przez Roberta Kasprzyckiego krakowskiego li-kabaretu „Zielone Szkiełko”, gdzie w jednym czasie, w każdy czwartek, w duszących oparach dymu występowali: Basia Stępniak-Wilk, Dzidka Muzolf, Janusz Radek, Szymon Zychowicz, Marek Grabie, Grzegorz Halama. Czy takie spotkanie można nazwać przypadkiem? Jakim cudem przylgnęliśmy do siebie i odnaleźliśmy się w wielkim Krakowie? Do dziś nie wiadomo. Potem przyszedł czas na Studencki Festiwal Piosenki, Olsztyńskie Spotkania Zamkowe (gdzie nomen omen występowaliśmy pod drzewem lipy, co pewnego razu nie wytrzymała nadmiaru poezji i powaliła ją jakaś burza), siedem lat wakacyjnej FAMY. Piszcie dobre teksty, malujcie, dmijcie w trąby i klawisze – choćby po to, by przeżyć najbardziej zakręcone twórczo wakacje w Świnoujściu. Na „Lipę” powróciłam w 2008 r., tym razem jednak w innej roli, jako mama… najmłodszej laureatki ,,Lipy” i to był najpiękniejszy z powrotów. Kiedy moja córka odbierała dyplom i gratulacje pod napisem ,,Lipa 2008”, wszystko wróciło raz jeszcze, bo  i klub „Best” ten sam, sala w której czekałam z napięciem na wywołanie mojego nazwiska ta sama, a Jan Picheta nadal pochylony nad ziarenkami talentu… Czas przystanął w miejscu – powiedziała Aneta Ryncarz. – Dzisiaj w tej książce z waszymi tekstami, którą każdy dostał, napiszą o was „poetka”, „prozaik”… Może kiedyś okaże się to prorocze? To całkiem możliwe, więc nie zrażajcie się niczym. Jeśli bowiem prowadzi was Słowo i nie daje spokoju, musicie wpierw okiełznać gadatliwość, znaleźć właściwe znaczenia, ich kolory i fakturę . Skoro jesteście laureatami ,,LIPY” to  bardzo prawdopodobne, że to dopiero pierwsze ze Słowem spotkanie. Pamiętajcie: na początku jest „Lipa” – stwierdziła Aneta Ryncarz.

Organizatorka „Lipy” Irena Edelman serdecznie podziękowała dobroczyńcom „Lipy” na czele z zarządem SM Złote Łany”, która jest od początku organizatorem imprezy, oraz patronowi, Prezydentowi Bielska-Białej Jackowi Krywultowi. Pełnomocnik prezydenta miasta Zbigniew Michniowski zapewnił, że w przyszłym roku miasto ponownie wesprze „Lipę” finansowo. Irena Edelman zapewniła, że w przyszłym roku na „Lipie” wystąpi z recitalem jej laureatka Aneta Ryncarz. Warsztaty literackie poprowadzili Juliusz Wątroba, Jan Picheta i Artur Pałyga, wielokrotny laureat „Lipy”, twórca ponad 30 sztuk scenicznych. Dramaturg podkreślił, że „Lipa” dla niego była zawsze wielkim literackim świętem. Artur Pałyga poprowadził także bardzo interesującą dyskusję „Czy literatura jest potrzebna”, to już jednak temat na osobny tekst.

Oto laureaci „Lipy’ 2016” z Bielska-Białej i okolicy: Mateusz Badura uczeń II kl. GTS im. M. Reja w Bielsku-Białej, Magdalena Brandys mieszkanka Brzuśnika w gm. Radziechowy-Wieprz, uczennica II kl. I LO w Żywcu, Małgorzata Damek  uczennica II kl. Gimnazjum Zgromadzenia Córek Bożej Miłości w Bielsku-Białej, Aneta Dziki uczennica II kl. I LO w Żywcu, Wiktoria Filarska uczennica II kl. G nr 11 w Bielsku-Białej, Aleksandra Haberny uczennica I kl. G w Bielsku-Białej, Karolina Karkoszka mieszkanka Świętoszówki w gm. Jasienica, uczennica I kl. Dwujęzycznego LO im. W. Kopalińskiego w Bielsku-Białej, Justyna Kołatek uczennica II kl. G w Zebrzydowicach, Weronika Komraus uczennica II kl. G nr 3 w Czechowicach-Dziedzicach,  Alicja Kuś  uczennica II kl. I LO w Bielsku-Białej, Anna Kuźma uczennica II kl. G Zgromadzenia Córek Miłości Bożej w Bielsku-Białej, Anna Ledwoń uczennica II kl. GTS im. M. Reja w Bielsku-Białej, Emilia Malarz uczennica IV kl. SP nr 1 w Kozach, Agnieszka Matejko uczennica II kl. II LO w Bielsku-Białej, Gabriela Mynarska uczennica I kl. LO w Kozach, Dominik Nikiel uczeń I kl. G nr 2 w Godziszce w gm. Buczkowice, Wiktoria Sanetra uczennica II kl. SP nr 3 w Żywcu, Katarzyna Więzik mieszkanka Łodygowic w pow. żywieckim, uczennica II kl. V LO w Bielsku-Białej, Agata Zając mieszkanka Łękawicy w pow. żywieckim, uczennica I kl. I LO w Bielsku-Białej i Zuzanna Żyrek uczennica II kl. G w Milówce w pow. żywieckim w woj. śląskim.

Dodatkowe dwie nagrody specjalne – za teksty o dyskryminacji i niesprawiedliwości – przyznał uczestnik pierwszej „Lipy” w r. 1983 i wielokrotny jej laureat Maurycy Kulak, obecnie bielski lider Amnesty International. Nagrodą uhonorowano Julię Perzyńską-Wydrych za krótką prozę pt.„Gruba” i Aleksandrę Uracz – gimnazjalistkę z Dąbrowy Górniczej za wiersz „Pokój”.

– Zdecydowaliśmy się nagrodzić dwa utwory, które o wiele lepiej, niż mógłbym to zrobić w tym tekście, pokazują problemy, jakim usiłuje przeciwdziałać AI. Opowiadanie pt. „Gruba”w przejmujący sposób mówi o dyskryminacji w życiu codziennym, a zatem tam, gdzie styka się z nią większość z nas. Prześladowczyni w tym opowiadaniu nie ma ogromnej władzy, ale właśnie dlatego wielu czytelników odnajdzie w pamięci podobne zdarzenia z własnego życia. Aleksandra Uracz w wierszu „Pokój” z wielką wrażliwością zastanawia się, jak bardzo nieokreślone i kruche jest pojęcie z tytułu jej wiersza. Pytania o pokój stają się szczególnie cenne w czasie, kiedy na całym świecie obszary stabilności i dobrobytu usiłują odgrodzić się murem od obszarów konfliktów, biedy i lęku – napisał Maurycy Kulak we wstępie do „lipowego”  katalogu.

Jan Picheta

 

Komentarze