Dziadów siła miłości



Gdy scenariusz „Dziadów cz. II” trafił na biurko Rafała Sawickiego, artysta Teatru Polskiego w Bielsku-Białej uruchomił swoją wyobraźnię.

Połączenie motywów przedchrześcijańskich z wierzeniami katolickimi w spektaklu zrealizowanym w scenerii cmentarza żydowskiego mogło dać efekt karkołomnej groteski. Tym bardziej, że w naszej polskiej współczesnej rzeczywistości „dziad” nie przywołuje „ducha przodka”, lecz raczej kojarzy się ze słowem „spieprzaj”. W przypadku „Dziadów części II” Adama Mickiewicza w reżyserii Rafała Sawickiego – przedstawionych pięciokrotnie w listopadzie – w domu przedpogrzebowym bielskiego kirkutu tak jednak na szczęście nie było. Na pomysł wystawienia romantycznego dzieła na cmentarzu wpadł parę lat temu Dariusz Gajny – architekt krajobrazu, społeczny zarządca Starego Cmentarza Ewangelickiego w Bielsku. Pierwotnie myślał jednak o cmentarzu ewangelickim. Gdy pomysł spalił na panewce, Dariusz Gajny zwrócił się z nim do  Doroty Wiewióry – przewodniczącej Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Bielsku-Białej, która propozycję zaakceptowała. Scenariusz „Dziadów cz. II” trafił na biurko artysty Teatru Polskiego w Bielsku-Białej Rafała Sawickiego, który uruchomił swoją wyobraźnię. – Klimat nam sprzyjał. Dyrektor Teatru Polskiego Witold Mazurkiewicz spojrzał przychylnie na pomysł inscenizacji. Pozwolił na zabranie z teatru sprzętu, oświetlenia itp. – twierdzi reżyser spektaklu Rafał Sawicki. – Myślę, że  nikt nie miał poczucia, że to groteska. Na cmentarzu żydowskim nic niestosownego, pretensjonalnego czy śmiesznego nie mogło się wydarzyć. Położyliśmy nacisk na aspekty egzystencjalne. Cmentarz to przecież przemijanie – podkreśla Rafał Sawicki. Monumentalne i fantazyjnie zawieszone kotary starały się podkreślać, jak mniemam, rangę zachodzących zdarzeń. Inscenizatorzy najwyraźniej starali się wydobyć motywy, które świadczą o sile miłości. Tak właśnie kończy się przedstawienie. Pokrwawione Widmo zabiera swoją dawną kochankę z widowni i unosi ją na swych rękach w zaświaty. Było jeszcze kilka innych pomysłów inscenizacyjnych podnoszących nastrój na widowni, np. scena z podpaleniem kądzieli, która płonie tyleż wysoko, co szybko. Zaskoczenie niosła także przebijająca się nagle na plan pierwszy żywa muzyka saksofonowa. Jadwiga Grygierczyk w roli Guślarza (zastępująca Rafała Sawickiego) panowała świetnie nad romantycznym tekstem. Inni aktorzy TP także próbowali się dostosować do wiodącej postaci. Dlatego nie raził nawet współczesne ucho sentymentalny fragmentami tekst Wieszcza. Oczywiście nie wszystko wyglądało perfekcyjnie, jak to zwykle bywa w konfrontacji artystów zawodowych z nieprofesjonalnymi. Tym niemniej najważniejsze było to, że tekst mistrza polskiego romantyzmu ożył. Zarówno rok temu, jak i w tym roku inscenizatorzy przewidzieli tylko dwa spektakle. Tymczasem skończyło się na pięciu. Co ciekawe, widownię wypełnili ludzie w bardzo różnym wieku, od licealistów po emerytów! Niektórzy oglądali „Dziady” parokrotnie. Nawet Rafał Sawicki był zaskoczony, że wielokrotnie wystawiany na polskich scenach tekst był bardzo nośny w takich warunkach.

„Dziadów cz. II” Adama Mickiewicza na cmentarzu żydowskim w Bielsku-Białej.

Teatr Polski w Bielsku-Białej.

Pomysłodawca i organizator: Dariusz Gajny.

Reżyseria i inscenizacja: Rafał Sawicki.

Obsada: Marta Gzowska-Sawicka, Daria Polasik-Bułka, Rafał Sawicki (Jadwiga Grygierczyk), Piotr Gajos, Sławomir Miska, Michał Czaderna oraz młodzież z Centrum Edukacyjno-Artystycznego Proscenion. 

Jan Picheta

Komentarze