Polska Noc Kabaretowa trafiła 23 października do hali pod Dębowcem. Organizatorzy reklamują ją jako najlepsze i największe widowisko kabaretowe w kraju. Cóż, jeżeli to jest najlepsze…

V Polska Noc Kabaretowa trafiła 23 października 2016 r. do hali pod Dębowcem. Organizatorzy reklamują ją jako wyjątkowe widowisko kabaretowe, które co roku gromadzi tysiące widzów w największych miastach kraju na trasie pełnej śmiechu i rozrywki na najwyższym poziomie. – Ekipa tworząca Polską Noc Kabaretową dobierana jest tak, aby trafić w gusta wszystkich fanów kabaretowych, niezależnie od wieku i poczucia humoru – można przeczytać w reklamie imprezy – „najlepszego i największego widowiska kabaretowego w kraju”. Na scenie pod Szyndzielnią wystąpili Kabaret K2, Kabaret Skeczów Męczących, Kabaret Moralnego Niepokoju oraz Paranienormalni. Gospodarzem imprezy był Kabaret Nowaki.

Czy to najlepsze widowisko w kraju, jeśli do widza nie dociera wyraźny, dobrze brzmiący głos? Nędzne resztki, świsty. Wrażenie po wysłuchaniu pierwszych taktów piosenek jest raczej ponure. Ponoć jednak do wszystkiego można się przyzwyczaić, zwłaszcza że artyści zwalają z nóg dowcipami. Na początek Nowaki i K2. Wysoki poziom sięgał Himalajów, a nawet Podhala. Ograniczonego w dodatku nie do głowy, a dupy Maryny. Jeb, jaja, ta pani to nie kopalnia, najwyżej wyrobisko, szczytowałam na Gubałówce z takim jednym juhasem – czy znowu pomyliłam sylaby?…, jak wielkie cycki sterczą – to sztuczne, można się zesrać, wielki dupol – nie poznałam po twarzy, z kutasem na łby się pozamieniałeś et ceteratego rodzaju frazeologia musi docierać do każdego, najznakomitszego nawet środowiska dziecięcego, a cóż dopiero środowisko bielskie!? Na wszelki wypadek jednak artyści kabaretu co jakiś czas ożywiali bielską publiczność, np. Kabaret Skeczów Męczących:

Porąbany w Bielsku? Poseł Pięta?

– Ten Duda chodzi w nocy gadać do Jarka.

– Nie mogę. W nocy dojarka chodzi!?

Jeśli więc pojawiał się dowcip polityczny, to taki, żeby nic z niego nie wynikało. Zatrzymany w pół zdania, oparty na wieloznaczności słów, żeby jeszcze można było wystąpić kiedyś w kurskiej telewizji.

Polityka jest tak kabaretowa, że dziś śmiech wzbudza już słowo związane z polityką: Jarek, Antoni, Andrzej Duda, szydło… Publika od razu wyje! Każdy sobie wyobraża: Komuniści i złodzieje, Niemcy i prawdziwi Polacy, obowiązek rodzenia kalekich dzieci, trotyl, nękanie elektromagnesami w Legnicy, Mistral za dolara, stopa wolna od podatku, partyjny notariusz, dobra zmiana, broszka a la Thatcher. To wszystko staje przed oczyma. Jest się z czego cieszyć! Jaka – kuwa – radość – jak mawia Mariolka!

Na szczęście jest długa przerwa. Dopiero wtedy zaczyna się prawdziwy kabaret. Dwustumetrowe kolejki do damskich toalet i koedukacyjnego piwa.

Kabaret Moralnego Niepokoju niepokoił się dowcipami językowymi: – Gdzie mieszkają łosie?W łosiedlu. O kim mowa: Myli się tylko raz?Saper! Nie. Brudasy… Zaraz jednak artyści pomiarkowali się, że tak nie należy i powrócili do codziennego chamstwa. Uznawszy, że za mało go na co dzień, więc chamstwo śmiech niecodzienny wzbudzi: – Masz mordę jak korkociąg; masz dupę jak szafa trzydrzwiowa, rozsuwana

Owszem sceny małżeńskie KMN są materiałem na niezłą komedię w teatrze, ale kaskady niskiego dowcipu skupione w ułamku sekundy, wywołują wrażenie przesytu. Dowcipem także trz(eb)a się delektować, a nie niweczyć go następnym, nie zawsze lepszym. Kuwa Mariolka Paranienormalnych jest wieczna. Zwłaszcza, że okraszona bielską wazeliną, czyli także postaciami o swojskich konotacjach, jak policjant z Bielska-Białej, który pragnie wypisać Mariolce mandat. Dialog policjanta z Mariolką wzbudził tyle radości, że wydawało się, iż salę targową pod Dębowcem wypełniają sami bielscy policjanci. Najlepiej artystycznie wygrany był jednak skecz, w którym niespiesznie imitowano Elżbietę Jaworowicz, m.in. dlatego, że celebrytka coraz bardziej stawała się swoją własną karykaturą. Jedną z postaci był wiceprezydent Bielska-Białej. Na pytanie, dlaczego nie przybyła osobiście głowa miasta, odpowiedział: – Wujka Jacka zatrzymały ważne sprawy służbowe (promocje w Sferze).

Sztuką stało się puszczanie oka do mieszkańców gmin, w których się występuje. To pierwszy i bezpieczny warunek estradowego sukcesu. Reszta to ruja, poróbstwo i chamstwo. Nie jesteśmy już tacy jak Stefania Grodzieńska, Jeremi Przybora, Jerzy Wasowski, albo chociaż Zenon Laskowik i Bohdan Smoleń? Gorszy sort?

 

Komentarze